2012 Turcja dookoła - część 4


Dzień dziesiąty: Ahlat - wulkan Nemrut - Bitlis


Następnego dnia jedziemy do Ahlat, urokliwą drogą wzdłuż wybrzeża Jeziora Van.

Na przedmieściu dostrzegamy po prawej stronie drogi wieżę jakby kościoła, po lewej cmentarz. Więc najpierw do wieży – okazuje się być grobowcem turbe zwanym Grand Kumbet, bo jest największym w okolicy i niewiele wiadomo o jego fundatorach – nie ma inskrypcji ani zapisków. Na pewno istniał w 1273 r.

Ahlat

Ahlat - Grand Kumbet

Potem jedziemy wzdłuż cmentarza boczną uliczką w kierunku północnym. Na jego krańcu, pod ruinami twierdzy, stoi kolejny Bayindir Kumbeti (bardziej ozdobiony) i Camii (bardzo prosty).

Ahlat

Ahlat - Kumbet i meczet Bayindira

Droga prowadzi pomiędzy cmentarzem a wzgórzem z ruinami twierdzy na skale, którą od północnej strony podmywa rzeka. Z drogi widać, że skała jest podziurawiona jak ser szwajcarski; z bliska okazuje się, że niektóre mieszkania skalne są jeszcze wykorzystywane!

Ahlat

Ahlat - skalne miasto

Ahlat

Ahlat - skalne miasto

Wyrzeźbiony w skale portal ze stalagmitami datuje je na okres seldżucki. Kawałek dalej znajduje się kamienny mostek Emir Bayindir Koprusu nad rzeką, która parę metrów dalej spada wodospadem. Przy drodze budynek mieszkalny jakby, ale okazuje się meczetem. Uprzejmy gospodarz częstuje herbatą, pozwala nabrać wody do kampera, wyjaśnia, jak dojechać do dalszych grobowców – łamanym angielsko-tureckim, ale porozumieliśmy się ;)

Ahlat

Ahlat - mostek

Ahlat

Ahlat - skalne komory

Za rzeczką widać dalsze pieczary, wykorzystywane przez gospodarza jako obory i stodoły. Nad wzgórzem widać wieżę kolejnego grobowca, więc nawracamy i po przejechaniu przez rzekę, na jej drugim, wysokim brzegu podjeżdżamy Hasan Padisah Kumbeti z XIII w.

Jest tam i drugi, skrócony o wieżę, grobowiec oraz współczesne nagrobki.

Ahlat

Ahlat - grobowiec Hasan Padisah

W drodze powrotnej obserwujemy ruiny urartyjskiej twierdzy Ahlat.

Ahlat

Ahlat - resztki cytadeli

Parking przed cmentarzem jest pusty. Wchodzi się bezpłatnie, ale strażnik uprzedza, że nie wolno robić zdjęć na obszarze oznaczonym czerwono-białą taśmą. To obszar pracy archeologów, restaurujących nagrobki kadi (sędziów muzułmańskich). Trzeba przyznać, że są piękne i dlatego nie możemy zakazu przestrzegać! (niestety, zdjęcia ukradkiem robione pod światło nie są najlepsze :) Dalej, gdzie nagrobki nie są odrestaurowane, można fotografować do woli! Niezwykłe miejsce, podobno jest tu kilkadziesiąt tysięcy grobów.

Ahlat

Ahlat - cmentarz seldżucki

Ahlat

Ahlat - cmentarz

Ahlat

Ahlat - cmentarz

Wracamy nad jezioro – po drodze mijamy koczowisko Cyganów?

Ahlat

Ahlat - współcześni nomadowie

W małej zatoczce postanawiamy sprawdzić, jak pierze się w wodzie Jeziora Wan. Nazbierało się trochę, więc – do roboty! Pierzemy najpierw bez środków piorących – bez widocznego rezultatu, a nawet z widocznym na białej bluzce brakiem rezultatu. Woda jest śliska w dotyku, ale to nie mydło...

Po dodaniu płynu do prania (trzeba było dać więcej niż zwykle) pranie poszło lepiej. Wypłukane w czystej wodzie rzeczy rozwiesiliśmy na kamperze, wyschły, zanim wykąpaliśmy się i zjedli obiad. Ale były takie jakieś szare, jak nie wyprane.

Jezioro VanJezioro Van - pranie w jeziorze

Jezioro VanJezioro Van - pranie suszy się

Tym samym obalam kolędującą po przewodnikach opinię, jakoby w wodzie z jeziora Van można prać bez proszku, z powodu zawartości ługu, soli i czego tam jeszcze. Można prać, oczywiście, jak w każdej wodzie, ale Hania zaręcza, że pranie bez środków w miękkiej wodzie słodkiej daje lepsze efekty, a wypłukane pranie ładniej pachnie i wygląda. Na wszelki wypadek zabrałem do 1,5 l peta wody do zbadania w laboratorium.

Po drodze do Tatvan widzimy drogowskaz Nemrut 30 km, ale nie decyduję się jechać tamtędy.

W Tatvan tym razem zauważam kierunkowskaz i jedziemy na Nemrut Dagi. Po drodze skład drewna, nieciekawa wioska i wyciąg krzesełkowy, wszystko tak jak w opisach na TwS.

TatvanTatvan - drogowskaz na Nemrut Dagi

NemrutDroga na Nemrut

W miejscu, gdzie kończy się asfalt jest mała wychodnia skał wulkanicznych, głównie obsydianu - zbieramy okazy – potem szutrówką na brzeg kaldery. Na przełęczy tablica informacyjna postrzelana na sito i świetne widoki na jezioro i na wnętrze wulkanu.

NemrutNemrut - na przełęczy

NemrutNemrut - jadą do kaldery

Mija nas traktor z przyczepą wypełnioną kobietami, dziećmi, kilku mężczyzn – to dojarze, później zobaczymy ich dojących kozy i owce na dnie kaldery.

Na rozjeździe dróg wybrałem tę w lewo, brzegiem wyschniętego jeziorka. Zjechaliśmy nad brzeg Dużego Jeziora, ale do wody jest z 30 m w dół! Po obfotografowaniu niezwykle pięknych okoliczności przyrody wracam na główną drogę i tym razem kieruję się drogowskazem na Big Lake i Warm Lake.

NemrutNemrut - Big Lake

NemrutNemrut - Big Lake

NemrutNemrut - skały obsydianowe

NemrutNemrut - rozjazd w kalderze

W końcu mijamy Camping i zatrzymuję się na placyku przed samym Dużym Jeziorem. Jest tam trzech facetów w 2 samochodach, ale przyjaźnie nastawieni, jeden mówi po niemiecku, więc opowiadamy się, oni ciekawie zaglądają do kampera, a potem towarzyszą mi – gapiąc się (tak to trzeba określić) – w kąpieli w jeziorze, które było jednym z głównych celów wyprawy.

Pyszna woda, bo wreszcie słodka, chłodna, czysta, (choć przy brzegu z wodorostami), pływam, aż Hania wzywa do powrotu. Sama tylko ochlapała się w tej wodzie, bo kamieniste dno i głęboka woda to nie dla niej! Turcy (czy Kurdowie) pojechali sobie, zobaczyliśmy ich, jak w Campingu pokazywali nas tamtejszej ekipie. Przejeżdżając obok Gorącego Jeziora stwierdziłem namacalnie, że jest ciepłe, woda przy brzegu zielona od glonów, brzegi porośnięte gęsto roślinnością, mała plaża widoczna była przy Campingu. Wydaje się, że to jest płytkie jezioro i latem nagrzewa się bardzo, a we wrześniu już nie jest gorące. Nie wyczułem zapachu wyziewów wulkanicznych, myślę zatem, że nie jest podgrzewane przez geotermię.

NemrutNemrut - postój nad Dużym Jeziorem

NemrutNemrut - Zimne Jezioro (?)

NemrutNemrut - Duże Jezioro

NemrutNemrut - Camping nad Małym (Gorącym) Jeziorem

NemrutNemrut - Warm Lake

Powrót na górę był łatwiejszy, bo tą samą drogą, niestety, bardzo pylącą. Po drodze zbieraliśmy dalsze okazy skał i robiliśmy zdjęcia górskiego wulkanicznego krajobrazu, pięknie oświetlonego zachodnim słoneczkiem. Po lewej stronie widać było placek jeziora, które na pewno nie było słodkie i głębokie. Okolica nie była pusta – na wąskiej półce drogi musieliśmy się wyminąć z samochodem terenowym i osobowym mercedesem. No i wędrowcem na osiołku!

NemrutNemrut - droga w kalderze

NemrutNemrut - jeziorko na północnej stronie kaldery

NemrutNemrut - droga na przełęcz

NemrutNemrut - w kalderze

NemrutNemrut - kaldera o zachodzie

NemrutNemrut - widok na Tatvan

NemrutNemrut - słońce wpadło pomiędzy... góry

Słońce pięknie zachodziło za niezwykły profil góry Nemrut, fotogeniczny, jak mało co...

NemrutNemrut Dagi

NemrutNemrut - widok z Tatvan

Za Tatvan obejrzeliśmy zamknięty już niestety El-Aman Hani oraz piękne miasteczko uniwersyteckie (Kampus) Bitlis Eren Universitesi.

Bitlis

Bitlis - El-Aman Hani

Bitlis

Bitlis - El-Aman Hani

Bitlis

Bitlis - kampus uniwersytecki

Noc spędziliśmy na stacji paliwowej wśród gór, rozcinanych budową nowej autostrady.

Bitlis

Bitlis - droga do Dyiarbakir

Powrót do spisu treści


Dzień jedenasty: most Malabadi - Diyarbakir


Kontynuowaliśmy jazdę drogą w przebudowie pośród górskiej scenerii. Przez pewien czas jechaliśmy w obstawie wojskowej, ale w końcu jeden pojazd się zepsuł i kolumna się zatrzymała (kto był w wojsku, ten wie...).

Diyarbakir - Tatvan YoluDiyarbakir - Tatvan Yolu

Tatvan - DiyarbakirTatvan-Diyarbakir - niepotrzebny karawanseraj

droga do DiyarbakirDroga do Diyarbakir

droga do DiyarbakirDroga do Diyarbakir

okolice ZiyaretOkolice Ziyaret - most seldżucki

Okolice KozlukOkolice Kozluk - drzewko górskie

Okolice KozlukOkolice Kozluk - krowa alpinistka

Koło południa dotarliśmy do mostu Malabadi.

Wypiwszy kiepską kawę w barze z widokiem, postanowiłem zanurzyć swe stopy znużone w rzekę i stromą szutrówką zjechałem do doliny, poniżej mostu. Prąd był rwący, ale woda płytka, po kolana zaledwie... Cały czas myślałem, że to Tygrys, ale okazało się, że to rzeka Batman, dopływ Tygrysu. Mało wody to zasługa zapory, nieco powyżej mostu, tworzącej duże jezioro oraz dużo prądu z hydroelektrowni.

Most Malabadi

Most Malabadi

Malabadi

W barze przy Malabadi Koprusu

Most Malabadi

Most Malabadi - widok z mostu drogowego z biegiem rzeki Batman

MalabadiMalabadi - brodząc w rzece Batman

MalabadiMalabadi - zapora i hydroelektrownia na rzece Batman

Za wsią pokrywy skalne o interesującej powierzchni wyrzeźbionej przez wody i wiatr, podobnie w okolicy miasteczka Silvan (szkoda, że go nie zwiedziliśmy). Potem, aż do Diyarbakir, okolica jest wyżynna i stepowa, a jazda w upale daje się we znaki...

MalabadiMalabadi - pokrywy skalne

okolice SilvanOkolice Silvan - droga do Diyarbakir

droga do DiyarbakirDroga do Diyarbakir - tak się tam wozi

...dlatego pobyt w tym mieście rozpoczynamy od nowoczesnego, klimatyzowanego centrum handlowego. Lody, napoje, zakupy - „normalny” świat.

DiyarbakirDiyarbakir - galeria handlowa z Carrefour Express

Po południu przejeżdżamy do centrum starego miasta, parkuję w pobliżu szpitala. Po drugiej stronie ulicy ciągną się słynne czarne mury, więc wkrótce przez bramę wchodzimy do ich wnętrza, wprowadzeni przez uprzejmego starszego pana, który dysponuje kłódką do kraty.

Raczej nie ma możliwości obejścia miasta dookoła ich szczytem, więc po obfotografowaniu (niestety, zdjęcia się nie udały) wracamy „na ziemię”, a pan wyciąga rękę po bakszysz (zadowolił się 3-ma lirami). Potem, kierując się mapką z przewodnika, tułamy się pomiędzy murami i uliczkami, aż wreszcie trafiamy na Kalesi.

DiyarbakirDiyarbakir - mury

DiyarbakirDiyarbakir - mury od wewnątrz

DiyarbakirDiyarbakir - mury z góry

DiyarbakirDiyarbakir - mury wewnątrz baszty

DiyarbakirDiyarbakir - uliczka

DiyarbakirDiyarbakir - mury Kalesi

Przez bramę Saray Kapi w wewnętrznych murach wchodzimy do Twierdzy. Niestety, sama cytadela jest w remoncie i wstępu nie ma. Po pałacu Artukidów (XIII w.) została góra gruzów na Virantepe.

DiyarbakirDiyarbakir - Brama do Cytadeli

DiyarbakirDiyarbakir - Kalesi

Na dziedzińcu widać wiele budynków z czarnego bazaltu, odrestaurowanych lub aktualnie remontowanych. Informacja turystyczna (zamknięta), muzeum, wysoki, kwadratowy minaret Hazreti Süleyman Camii – (meczet zbudowany w 1155–1169 oraz grobowiec jego 26 towarzyszy – męczenników). Stoimy przed fontanną Aslanli, czytając przewodnik, a tu zagadują do nas dwie dziewczyny, jedna jest Kurdyjką, druga Turczynką. Razem chodzimy po twierdzy wewnętrznej, na tarasie przed budynkiem przylegającym do d. kościoła św. Jerzego (piękny widok na dolinę Dicle Nehri - Tygrysu) dołącza się ich kolega, widać, że rozmowa z turystami z dalekiego kraju jest dla nich wydarzeniem (może ze względu na nasz kiepski szkolny angielski). Niestety, żadne z nich nie potrafi powiedzieć coś szczegółowego o budynkach zamku wewnętrznego. Wszystkie są podobne, niby 16-wieczne, ale odrestaurowane wyglądają na klasycystyczne 19 w. budynki administracji, obsługi więzienia i żandarmerii. Teraz to ma być muzeum archeologii i centrum kultury.

Za kościołem, zagrodzony szczelnym płotem, znajduje się duży budynek - dawne więzienie, a za nim ruiny łaźni (prawdopodobnie), i północny skraj Cytadeli – Diskale

DiyarbakirDiyarbakir - fontanna

DiyarbakirDiyarbakir - Kalesi

Diyarbakir

Diyarbakir - minaret meczetu Hz. Suleymana

DiyarbakirDiyarbakir - budynki wewnątrz Cytadeli

DiyarbakirDiyarbakir - budynek wewnątrz Cytadeli

DiyarbakirDiyarbakir - Kościół Św. Jerzego

DiyarbakirDiyarbakir - nasi rozmówcy

DiyarbakirDiyarbakir - budynek w Kalesi

DiyarbakirDiyarbakir - Kalesi

DiyarbakirDiyarbakir - budynek d. więzienia

DiyarbakirDiyarbakir - Virantepe

Restauracja Cytadeli obejmuje prawdopodobnie także wyburzenie domów mieszkalnych, nastawianych ciasno w okolicach Kale Camii i murów. Na razie nie wygląda to ładnie.

DiyarbakirDiyarbakir - otoczka Kalesi w "przebudowie"

Wracamy do centrum ulicą Hz. Suleyman Cd. Nawierzchnia w remoncie, bałagan, śmiecie, nieporządne sklepy, hoteliki, biura; pośród tego mężczyźni siedzą na stołeczkach i popijają herbatkę, dzieciaki biegają, młodzieńcy jacyś podejrzani się kłócą – atmosfera niezbyt komfortowa dla samotnych turystów.

DiyarbakirDiyarbakir - ulica Hz. Suleyman

Wreszcie docieramy do Gazi Cd. i sytuacja się normalizuje.

DiyarbakirDiyarbakir - Gazi Cd.

Idąc w kierunku do Ulu Camii widzimy po prawej stronie, zasłonięty zabudową, budynek przypominający ormiański kościółek – niestety, brak dostępu ani informacji o nim. (Okazuje się, że to Vahap Aga Hamami – łaźnia zbudowana (jak kilka innych, podobnych, za czasów ottomańskich w XVI w.)

DiyarbakirDiyarbakir - Hamam

Skręcamy w lewo, w wąską uliczkę, prowadzącą do Starego Meczetu, a w niej dopadają nas sprzedawcy. Jeden z nich, sympatyczny i dobrze mówiący po angielsku, namawia Hanię na zakupy w jego sklepie – schodzi się kilka stopni poniżej ulicy, budynek jest stary i sklep jest tam od zawsze. Hania poprzebierała w szmatkach, w końcu kupiła chustkę czy szal, i napiliśmy się herbaty. Naprzeciwko wąski przesmyk prowadził do Wielkiego Meczetu.

DiyarbakirDiyarbakir - Merkezi

DiyarbakirDiyarbakir - uliczka do Ulu Camii

DiyarbakirDiyarbakir - w sklepie

DiyarbakirDiyarbakir - przesmyk do Ulu Camii

Dziedziniec (avlu) robi duże wrażenie: perystyl (kolumnada) dookoła, bogata ornamentyka... Po prawej - biblioteka (na piętrze), po lewej Mesudiye Medresi (w remoncie, brak wejścia z dziedzińca), na wprost - Wielki Meczet.

Pośrodku fontanna ablucyjna sadirvan (XVIII w.) oraz podesty modlitewne (odkryty i zadaszony).

Minaret - kwadratowy (jak chyba wszystkie tutaj). Liwan (eyvan) meczetu w remoncie, zasłonięty.

DiyarbakirDiyarbakir - dziedziniec Ulu Camii

DiyarbakirDiyarbakir - medresa (w remoncie) niedostępna z dziedzińca Ulu Camii

DiyarbakirDiyarbakir - fontanna naprzeciw wejścia do Ulu Camii

Diyarbakir

Diyarbakir - Ulu Camii (elewacja w remoncie)

Wewnątrz pusto - kilku mężczyzn się modli lub odpoczywa, jeden robi zdjęcia (pewnie też turysta lub pielgrzym), a podobno może się tu zmieścić 50.000 ludzi???

DiyarbakirDiyarbakir - Wielki Meczet

DiyarbakirDiyarbakir - Wielki Meczet

DiyarbakirDiyarbakir - w Ulu Camii

DiyarbakirDiyarbakir - w Ulu Camii

DiyarbakirDiyarbakir - Ulu Camii

Dla tych, co na zewnątrz, też jest mihrab .

Ulu Camii

Diyarbakir - Ulu Camii

Przy wyjściu luknąłem do toalety – istny ogród pośród kamiennych murów dookoła, oaza po prostu!

Ulu Camii

Ulu Camii - tuvalet

Szybkim krokiem udaliśmy się na poszukiwanie innych atrakcji historycznych. Pierwszy trafił się Seih Matar Camii z Dort Ayakli Minare na 4 nogach.

DiyarbakirDiyarbakir - Seyh Mutahhar Camii

Diyarbakir

Diyarbakir - Dort Ayakli Minare (Minaret o Czterech Nogach)

Stamtąd blisko do chaldejskiego (Keldani) kościoła Mar Petyum Kilisesi, niestety, był zamknięty. Po zaułkach szukaliśmy pobliskiego kościoła Surp Gragos Ermeni Kilisesi, ale nie znaleźliśmy, niestety.

Diyarbakir

Diyarbakir - Mar Petyum Kilisesi (mur po prawej)

Diyarbakir

Diyarbakir - kościół Chaldejski

Wróciliśmy na Gazi Cadesi, idąc i obserwując żywiołowe życie miasta, znaleźliśmy się na Hasan Pasa Hani, gdzie - już popijając herbatkę – mogliśmy uczestniczyć w leniwym, spokojnym kontemplowaniu życia przez turystów i tubylców.

DiyarbakirDiyarbakir - bazar przy Gazi Cd.

DiyarbakirDiyarbakir - na Gazi Cd.

Diyarbakir

Diyarbakir - Hasan Pasa Hani

DiyarbakirDiyarbakir - w Hasan Pasa Hani

Diyarbakir

Diyarbakir - uliczka złotników w Hasan Pasa Hani

DiyarbakirDiyarbakir - sklep z ciasteczkami - nie oparliśmy się

Diyarbakir

Diyarbakir - w Hasan Pasa Hani

Nie trwało to długo, bo ściemniło się i trzeba było bieżyć do naszego „osiołka”, pozostawionego w niepewnym miejscu. Strach był niepotrzebny, wszystko było ok., więc posiliwszy się nieco, wybrałem kierunek na Kahtę. Jadąc po ciemku dojechaliśmy do Maden i tam zanocowaliśmy na stacji paliw, położonej na wysokim brzegu Tygrysu.

Powrót do spisu treści


Dzień dwunasty: Maden - Arsameia - góra Nemrut


Raczej Tygryska :), bo to mała rzeczka.

MadenMaden - Tygrys(ek)

MadenMaden - kopalnia miedzi

MadenMaden - tureckie, ale jak włoskie miasteczko

MadenMaden - zanurzyłem swe stopy w Tygrysie

Zorientowałem się, że pomyliłem trasę i postanowiłem wrócić do zaplanowanej przeprawy przez Eufrat. Powrót pozwolił obejrzeć urokliwą górską trasę, jaką jechaliśmy wczorajszej nocy.

MadenMaden - linia kolejowa Diyarbakir - Malatya

ErganiErgani

W miasteczku Ergani wybraliśmy kierunek na Siverek, pomijając brązowy drogowskaz Cayonu (Hilar) Magaralari (bo nie było zaznaczone na naszej niemieckiej mapie, ani słowa nie było w przewodniku!) i tym sposobem pominęliśmy Cayonu, wg. Wiem: stanowisko neolitu preceramicznego we wschodniej Turcji, z okresu 8350-6500 p.n.e., które dostarczyło wielu zabytków architektury kamiennej. W najstarszej fazie (I A) występowały okrągłe domy półziemiankowe, zastąpione w fazie I B przez duże domy na planie prostokątnym (13 × 5 m), piętrowe, w których dolny poziom składał się z wielu małych pomieszczeń (magazynu), nad którymi znajdowały się pomieszczenia większe, wyposażone m.in. w ogniska.

W fazie I C występowały nadal domy prostokątne, z dolnym poziomem złożonym z podłużnych kanałów, nad którymi znajdowały się pomieszczenia mieszkalne. Z fazy tej pochodzi odrębny budynek kultowy, określany jako ”Budynek Czaszek” (Skull Building), złożony z 7 pomieszczeń, w których odkryto ponad 500 całych szkieletów lub samych czaszek oraz zagłębienie zawierające rogi byków. Architektura kamienna z budynkami piętrowymi utrzymała się także w fazie I D i I E, kiedy pojawiły się budynki bez wewnętrznego podziału. Ludność osady Cayonu produkowała narzędzia z obsydianu oraz naczynia kamienne. Nie znała ceramiki, ale do produkcji ozdób używała miedzi rodzimej. Początkowo gospodarka była oparta na łowiectwie i zbieractwie, w fazie I C zaczęto uprawiać dwa gatunki pszenicy i najprawdopodobniej także len.

W pobliżu miasta Cermik jedziemy pośród fantazyjnie wyerodowanych skał, za przełęczą suche połacie urodzajnej ziemi są pokryte kamieniami. W kilku miejscach ciężkim sprzętem starano się doprowadzić je do użytku rolniczego.

Petekkaya

Skały w okolicy Petekkaya

Cermik - Siverek Cermik-Siverek - uprawa roli

Siverek minęliśmy z daleka, kierując się na Feribotu. Za miastem było kilka pól z bawełną – Hania nie odmówiła sobie przyjemności zapoznania się z tą rośliną :)

SiverekSiverek - pole bawełny

SiverekSiverek - zbiór bawełny

SiverekSiverek - bawełna z bliska

Na przystani Kahta-Siverek Feribotu czekaliśmy ok. 20 minut i wjechaliśmy na prom jako przedostatni pojazd. Opłatę – 15 lirów – pobierał do kabzy przewoźnik. Po półgodzinie byliśmy na drugim brzegu Eufratu. Zatrzymaliśmy się w kafejce, wypili herbatę i kawę, a uprzejmy pan jadłopodawca pokazał miejsce, gdzie najlepiej będzie mi popływać w Firacie.

Woda była czysta, ciepła, bez prądów (w zatoczce) – sama przyjemność, ale tylko dla mnie, bo „niektórzy” boją się wody :)

FeribotuFeribotu - w kolejce do promu

EufratEufrat - na promie przez Eufrat

Firat Nehri (Eufrat)Firat Nehri (Eufrat) - kąpiel w Eufracie

Wkrótce ruszyliśmy w kierunku Kahty, i - kierując się brązowymi drogowskazami – do Arsamei. Wjazd do Nemrut Dagi Mili Parki kosztuje 8 lirów za osobę, bez opłaty za samochód. Na przełęczy mały parking, toaleta (2 liry) i bar z pamiątkami, niedaleko kemping.

Ubieramy dobre buty i ścieżką w górę do widocznej z daleka wykutej groty, przed którą stoją posągi, a właściwie ich dolne połówki. Tylna ściana posągów pokryta inskrypcjami greckimi. W niszy, łukowo sklepionej, widoczny korytarz czy tunel, po kilku stopniach zamknięty kratą i dobrze, bo za nią głęboka, pionowa sztolnia.

ArsameiaArsameia

Arsameia

Arsameia - posągi przed grotą

ArsameiaArsameia - posągi mają coś na plecach napisane

ArsameiaArsameia - "grota" z resztką posągu, wejście do tunelu

ArsameiaArsameia - za kratą jest 9-m przepaść

Idziemy na II poziom, gdzie dominuje płaskorzeźba z doskonale zachowanymi postaciami Mitridatesa (lub Antiocha) i Heraklesa w uścisku :))

ArsameiaArsameia - Antioch i Herkules witają się? czy mierzą ze sobą?

Obok, w skalnej ścianie pokrytej greckim pismem, kolejny tunel.

ArsameiaArsameia - inskrypcje i wlot tunelu

Tym razem dostępny, więc schodzę schodami, ale kiedy zamieniają się w rynnę, opuszcza mnie chęć zgłębienia 158-metrowej studni i wracam na powierzchnię, w samą porę, by nie zablokowała mnie kilkunastoosobowa wycieczka niemieckich weteranów walki i pracy :)

ArsameiaArsameia - w tunelu

Gramolimy się przed nimi na szczyt skały, na poziom III, gdzie widoczne są grobowce, resztki świątyni czy ołtarza, kolumny, studnie, fundamenty – czyli świadectwo Hierothesion - grobowca Kommagenów, zbudowanego w I w. p.n.e. Oprócz tego ze skały widać wyraźnie sąsiadujący – przez skalną dolinę – zamek Yenikale, założony przez Kommagenów, podniesiony przez sułtanów mameluckich XIII w. No i znakomicie widać Nemrut Dagi oraz drogę w kierunku naszego następnego celu.

ArsameiaArsameia - schody na poziom III

ArsameiaArsameia - na szczycie Eski Kalesi

ArsameiaArsameia - skrzydło orła?

ArsameiaArsameia - Yeni Kale

ArsameiaArsameia - droga na Nemrut Dagi

Drogę tę wybija mi z głowy sprzedawca-barman, oferując sprowadzenie specjalnego auta zdolnego pokonać tę trasę. Nie skorzystamy... więc wracamy na utarte ścieżki – powrót na drogę główną i kierujemy się na Nemrut Dagi. Asfaltówka wije się wąwozem rzeczki (dopływ Firatu), a przed Karadut zmienia się na kostkę betonową, pewnie w zimie bardzo niebezpieczną. Mijamy kervansaray, pension, camping i z trudem wjeżdżamy pod górę.

KahtaKahta - Kahta Cayi wpadająca do zaporowego J. Ataturka

Nemrut DagiNemrut Dagi - droga do Karadut

droga do Nemrut DagiDroga do Nemrut Dagi

droga na NemrutDroga na Nemrut - spojrzenie wstecz

droga na NemrutDroga na Nemrut - Nemrut Dagi

Na wypłaszczeniu pod szczytem zatrzymujemy osiołka, tu będziemy nocować. Ale do zmroku jeszcze trochę czasu, więc spacerujemy do parkingu. W restauracji spotykamy „naszych” Niemców, chwila pogawędki, wzajemne zdjęcia na zachód słońca, lampka wina.

Nemrut DagiNemrut Dagi - postój pod Nemrut Dagi

NemrutNemrut Dagi

NemrutNemrut - w restauracji na Nemrut Dagi

NemrutNemrut - wieczór w restauracji na Nemrut

Wracamy do naszego kamperka, wkrótce zjeżdżają z góry wszystkie dolmusze.

Nocleg w niezwykłym miejscu, pod Nemrut, na wys. 2 tys. m – takie rzeczy tylko w Turcji!!!

Powrót do spisu treści

cardiologistsnode