2012 Turcja dookoła - część 5


Dzień trzynasty: góra Nemrut - Kahramanmaras


Po obfotografowaniu narodzin nowego dnia w scenerii góry Nemrut i okolic, zmusiłem osiołka do wjazdu na parking przed Nemrut Dagi Restoran.

NemrutWschód słońca na Nemrut

NemrutWschód słońca na Nemrut

NemrutNemrut

Szybko wyruszyliśmy na spotkanie z posągami bogów i ich kolegi króla Antiocha I Epifanesa. Po drodze minęliśmy się z kilkoma młodymi Turkami, opatulonymi w koce (pewnie spędzili noc na ławkach, czekając na wschód) a teraz śpieszyli do restauracji. Słońce oświetlało wysokie posągi, tworzące długie cienie (nasze też były niezwykle szczupłe :), pobliskie i podalsze góry i doliny pokazywały swoje piękne, podkreślone kontrastowo światłocieniem, oblicza. Natomiast oblicza głów, co spadły na podłogę, były w tym słońcu trudne do drobiazgowego zdjęcia aparatami średniej klasy w rękach fotografów pierwszej (od dołu) klasy :)

NemrutNemrut - taras wschodni

NemrutNemrut - autobiografia

Próba zbliżenia z lwem skończyła się interwencją strażnika, pokrzykującego z pobliskiego baraku i machającego do nas wesoło (przynajmniej tak zrozumieliśmy :)

NemrutNemrut - na tarasie wschodnim

Przeszliśmy zatem na taras północny – leżą tam rzędem płyty, które wypadły z podstaw i padły na twarz – ciekawe, czy wyrzeźbioną podobnie jak te na tarasie zachodnim?

NemrutNemrut - taras północny

NemrutNemrut - taras północny

NemrutNemrut - okolica z tarasu północnego

Tamtejsze posągi dały się lepiej sfotografować, może dlatego, że jeszcze spały w cieniu?

Reliefy też były dobrze usposobione, i leżały rzeźbą do góry pod odpowiednim kątem.

NemrutNemrut - taras zachodni

NemrutNemrut - lew na tarasie zachodnim

NemrutNemrut - taras zachodni

NemrutNemrut - taras zachodni

Posągi wykonane zostały w wapieniu masywnym, żyłkowanym kalcytem, barwy kremowej. Skałki takie są widoczne na zboczu południowym, widocznie nie nadały się, albo zabrakło czasu rzeźbiarzom Antiocha, aby coś z nich zrobić ładnego.

Nemrut

Nemrut - strona południowa

Natomiast płaskorzeźby wykonane są (wg. mnie) w mułowcu wapnistym, które to skały mają swoje wychodnie u podnóża stożka i w dolinkach. W ścieżkach prowadzących na stożek prześwituje lita skała, zatem nasypanego tłucznia nie jest może tak wiele, jak się na pierwszy rzut oka wydaje. Ciekawe, czy były robione badania przekrojowe?

Zabrawszy kilka okazów skalnych schodzimy do bazy, przygotowujemy śniadanie z widokiem na wschodnie góry i pokłoniwszy się bogom oraz restauratorom odjechaliśmy.

NemrutNemrut - restauracja, parking Nemrut

Poniżej „agrafki” przy budowie hotelu zobaczyłem rozjazd drogi i uznałem, że to skrót do Arsamei, więc bez namysłu wybrałem tę drogę. Błąd! Szybko skończyła się kostka, przeszła w kiepski asfalt pokryty szutrem, potem szuter, stromo, zakrętaśnie, Hania zastygła w przerażeniu. Zjazd do wioski Kayadibi Koyu był, powiedzmy, emocjonujący, ale poniżej wioski szutrowa droga była zasłana głazami, rumoszem, i zastawiona koparką. Żywego ducha na budowie, o nawrotce nie ma mowy, a i tak osiołek nie wjechałby pod tę górę z powrotem. Przyjdzie nam czekać na ratunek?

Ale pojawił się jakiś Ali (chciał papierosa) i wymigał, że można przejechać. Drżącą ręką przeprowadziłem pomiędzy przeszkodami, w koparce obudził się operator, odgarnął głazy, kamienie i hałdę tłucznia, dzięki temu przejechaliśmy … do następnej przeszkody, takiej samej. Tutaj drogę utorowały nam dwie koparki, a kilku drogomistrzów odpoczywających w cieniu przecierało zdumione oczy i pozdrawiało nas (przynajmniej tak zrozumieliśmy- w skrócie: ptz) przykładając ręce do głowy :) Dalej droga już zmodernizowana, serpentynami doprowadziła nas do przełęczy Arsameia. Mina gostka, co mi tłumaczył, że tamtędy nie dam rady, była zapłatą za cały ten zgiełk!

NemrutNemrut - droga do Arsamei

NemrutNemrut - droga do Arsamei

NemrutNemrut - widok od wsi na Nemrut

NemrutNemrut - droga do Arsamei

NemrutNemrut - droga do Arsamei

NemrutNemrut - droga do Arsamei - widok z okna pasażerki

NemrutNemrut - Arsamea - Eski kale

ArsameaArsamea - kiosk, bar

ArsameaArsamea - droga w Mili Parki

Po opuszczeniu Mili Parki skierowałem do Burmapinar Koyu, czyli do Cendere Koprusu, czyli do rzymskiego mostu Septimiusa Sewera. Po jego przebyciu zjechałem nad rzekę w celach ablucyjno – rekreacyjnych. Kąpiel w rzece zmyła z nas stres przejazdu do Arsamei.

Próbowałem wejść do kanionu rzeki Kahta, ale skończyłem na jego początku :)

ArsameiaArsameia - Yeni Kale

Kahta riverKahta river - Most Septimiusa

Most Septimiusa

Most Septimiusa - tablica pamiątkowa?

Most Septimiusa

Most Septimiusa - jedna z trzech kolumn

most Septimiusa

Most Septimiusa - most, rzeka, góry

Cendere KoprusuCendere Koprusu

Cendere KoprusuCendere Koprusu - kanion rzeki Kahta

Cendere KoprusuCendere Koprusu - dolina rzeki Kahta

Drogą na Kahtę dojechaliśmy do Karakus Tumulus – kopca grobowego kobiet królewskiej dynastii Kommagenów z I w. przed Chrystusem. Zwiedzanie bezpłatne, można skorzystać z bufetu na parkingu.

Karakus TumulusKarakus Tumulus

Karakus TumulusKarakus Tumulus

Karakus TumulusKarakus Tumulus

Karakus Tumulus

Karakus Tumulus - Czarny Ptak

Dalej, mijając nieciekawą Kahtę i nowoczesny Adiyaman (na pobliskie Pirin Magarasi nie było czasu) dojechaliśmy do Golbasi, tam skręciliśmy nie na Malatyę (która jest najpiękniejsza, jako rzecze TwS), lecz na Kahramanmaras.

AdiyamanAdiyaman

W tym mieście skierowaliśmy się na Kale (raczej park otoczony murami), mając miasto z niewielką ilością zabytków pod sobą.

KahramanmarasKahramanmaras - widok na Kale

KahramanmarasKahramanmaras - w twierdzy - parku

KahramanmarasKahramanmaras - widok na miasto

Widok nas zadowolił, więc pojechaliśmy szukać tutejszego specjału – lodów dovme dondurma, czyli maras,gdyż w barach Kale nie było takowych. Dopiero w cukierni, pokazawszy nazwę w przewodniku, Hania zakupiła je i spożyliśmy je nieśpiesznie podczas dalszej podróży, w kierunku Kayseri.

KahramanmarasKahramanmaras - lody maras są naprawdę oryginalne

Dojechaliśmy do miasteczka Sanz i trzeba było się zdrzemnąć na parkingu przyjaznej stacji benzynowej Akpet.

KahramanmarasKahramanmaras - ulica wylotowa

KahramanmarasKahramanmaras - droga w kierunku Pinarbasi

droga do PinarbasiDroga do Pinarbasi - jeden z nielicznych wypadków, jakie widzieliśmy w Turcji

Droga Kahramanmaras - PinarbasiDroga Kahramanmaras - Pinarbasi - góra Kamandagi 2481 m npm.

Powrót do spisu treści


Dzień czternasty: Karatay - Kayseri - Goreme


Rano kontynuowaliśmy podróż do Kayseri.

Po drodze zobaczyliśmy Karatay Hani, zbudowany w stylu seldżuckim w 1241 r. przez Celaleddina Karatay, utracił znaczenie w XVI w, aktualnie odbudowany jako centrum kultury (zamknięte, więc do środka zapuściłem tylko obiektyw), natomiast otaczające domy – chyba równowieczne – są w ruinie lub ledwo trzymają fason. Obok zapuszczony cmentarzyk.

droga do KayseriDroga do Kayseri - jezioro jest, a na mapie - nie ma

droga do KayseriDroga do Kayseri - Karatay Hani

Karatay HaniKaratay Hani - portal wejściowy

Karatay HaniKaratay Hani przez dziurkę od klucza

KaratayZabytkowa zabudowa Karatay

KaratayCmentarzyk w Karatay

Wkrótce dojeżdżamy do Kayseri. To duże, nowoczesne miasto, którego początki sięgają czasów rzymskich (jako Cezarea), lecz obecnie istniejące zabytki mają przeważanie rodowód seldżucki.

KayseriKayseri - główny plac miasta

W centrum dominuje Ic Kale, założona przez Justyniana, odbudowana przez Seldżuków na początku XIII w. Wysokie mury przypominają te z Diarbakir (też bazaltowe!),

Do twierdzy wchodzi się przez dwie bramy, połączone krótką, poprzeczną uliczką – to zapewne niegdysiejszy system kontroli dostępu :) Wewnątrz po prostu bazar, ale jest też meczet Fatih Camii, na mury prowadzą schody, zamknięte metalową kratą.

KayseriKayseri - mury cytadeli

Kayseri

Kayseri - mury wewnątrz Cytadeli

Naprzeciw Cytadeli znajdują się bazary – stary i nowy. W nowym rzucają się w oczy sklepy z wędlinami i wyrobami złotniczymi, w starym - typowy misz-masz, ale oczywiście zaraz zjawia się uprzejmy sprzedawca dywanów, zaprzyjaźniony z Polską, chętnie poprowadzi do Ulu Camii ale najpierw pokaże swój towar, oczywiście nie musimy kupić, ale warto, bo ma najlepszy towar i najlepsze ceny... itd. Trudno się od niego uwolnić, bo grzeczny człowiek, proponuje herbatkę...

KayseriKayseri - nowy bedesten

Kayseri

Kayseri - stary bazar

KayseriKayseri - sprzedawca najlepszych dywanów

Nie mamy czasu – kierujemy się do Ołowianego Meczetu (akurat była modlitwa, nie chcieliśmy czekać) a stamtąd do Mimar Sinan Parki, gdzie zobaczymy Avgunu Medresi (aktualnie bazar) oraz zwiedzimy Gevher (Cifte) Medrese, oprowadzani bezpłatnie przez mundurowego.

KayseriKayseri - umywalnia przed Kursunlu Camii

Po szkole medycznej i szpitalu zostały ślady, budynek jest prawie pusty. Przed Medresą fontanna, na placu trwa jakiś kiermasz artystyczny, ale nie znajdujemy nic, co chcielibyśmy kupić.

KayseriKayseri - Avgunu Medresi

Kayseri

Kayseri - Podwójna Medresa

KayseriKayseri - w Cifte Medrese

KayseriKayseri - biblioteka (kiedyś) w części szpitalnej Cifte Medresesi

KayseriKayseri - plac przed Podwójną Medresą

KayseriKayseri - plac Wolności

Wracamy do samochodu (parking 3 liry) i staram się dostać na drugą stronę Placu Republiki (Cumhuryiet Meydani) do Huant Hatun Kulliyesi. Niestety, trwa tam jakiś pogrzeb czy manifestacja, tłum, policja obstawia i nie można się zatrzymać, więc trudno – wyjeżdżamy z centrum, kierując się na Avanos, bramę Kapadocji. W dali piąta góra Turcji (wulkan oczywiście) Ercyies Dagi.

KayseriKayseri - Erciyes Dagi 3916 m npm.

Po drodze widać interesującą górkę (ciekawe, co tam jest?), karawansaray, a w Avanos fabryki (czy magazyny) ceramiki, charakterystyczne dla tego miasta.

droga Kayseri - AvanosDroga Kayseri - Avanos - kopiec???

AvanosAvanos - fabryka ceramiki

Czując Kapadocję zmierzamy do Goreme.

Po drodze zachwycamy się skałą w Cavusin i pierwszymi „grzybami” widocznymi z drogi.

KapadocjaKapadocja - Cavusin

KapadocjaKapadocja - przed Goreme

KapadocjaKapadocja - Goreme

Po dotarciu do miasta najpierw – zwyczajowo – robię kółka zapoznawcze, potem zajeżdżam na Dilek Camping &Caravaning blisko centrum. Targuję cenę do 30 lirów i zajmujemy wygodne miejsce pod skałą. Wieczorem jeszcze zwiedzamy miasto, drobne zakupy, mapa, przewodnik po polsku(!)..

Wracamy na kemping i jeszcze pływam w basenie z przeraźliwie zimną wodą.

KapadocjaKapadocja - kamping Dilek w Goreme

Powrót do spisu treści


Dzień piętnasty: Kapadocja (1)


A w nim short program obowiązkowy: Dolina Kościołów - Open Air Museum, Kiliclar (Dolina Mieczy), Dolina Różowa, Cavusin, Avanos, Pasabucagi (Dolina Mnichów), Ugrup (po nocy, brak zdjęć).

KapadocjaKapadocja - wejście do Open Air Museum

KapadocjaKapadocja - Kiliclar Valley

KapadocjaKapadocja - Dolina Różowa

KapadocjaKapadocja - Cavusin

KapadocjaKapadocja - Avanos - most na Kizilirmak

KapadocjaKapadocja - Pasabaglari

Wieczorem – odczekawszy w kolejce – zasiadamy do kolacji w restauracji Silk Road. Potery kebab zamówiony dla Hani jest ciekawie podany, w glinianym dzbanie z odbijanym wieczkiem, smakuje nieźle.

KapadocjaKapadocja - w Silk Road Restaurant

Mój szaszłyk jagnięcy jest beznadziejny, czerwone wino- dobre. Obsługa nie nadąża, ale: przyjmuje jeden, przynosi drugi, kasuje trzeci chłopak (żaden nie ubrany jak kelner), rachunek z dużą "górką" - normalnie, jak to w knajpie...

Powrót do spisu treści


Dzień szesnasty: Kapadocja (2)


Wyjeżdżamy z Goreme. Kierunek Nevsehir. Po drodze zwiedzamy Kościół Nicefora Fokasa (8 tly) i mamy już przesyt.

KapadocjaKapadocja - na Kampingu Dilek

KapadocjaKapadocja - Cavusin

Kapadocja

Kapadocja - Cavusin

Zajeżdżamy do Pasabucagi do tamtejszych sklepów z pamiątkami, gdyż w jednym z nich Hania upatrzyła kaszmirowy szal, ale 120 euro ją odstraszyło. Dzisiaj sprzedawca był równie twardy – wyczuł zainteresowanie i nie chciał zejść z ceny, a ja dawałem najwyżej 150 lirów. Nie zrobiliśmy interesu, a Hania do dzisiaj wypomina mi chytrość :)

Pojechaliśmy dalej, przez Uchisar z ‘twierdzą”, nowoczesny Nevsehir (ze starego została Twierdza i ruiny pod nią) do Derinkuyu, gdzie jest największe podziemne miasto.

KapadocjaKapadocja - "twierdza" w Uchisar

KapadocjaKapadocja - Nevsehir

Ale po przyjeździe najbardziej widoczny jest kościół, niestety, zamknięty. Miejscowe stare kobiety oraz dzieci oferują laleczki, odpędzające złe duchy (ptz!), pokazują obracającą się kolumnę portyku kościoła, mówią dużo i niezrozumiale.

KapadocjaKapadocja - kościół w Derinkuyu

KapadocjaKapadocja - kościół w Derinkuyu

Szukamy podziemnego miasta, ale chyba zapadło się pod ziemię? Na szczęście uliczka ze straganami prowadzi nieomylnie do kasy – 15 lirów i pod ziemię! Zwiedzanie jest samodzielne (choć był tam przewodnik dla grupy niemieckiej), można do woli fotografować. Zaliczamy wszystkie 8 poziomów i szybko wychodzimy. Brr! Nie wyobrażam sobie życia w takim kretowisku, a przecież było ona zamieszkane przez tysiące ludzi.

KapadocjaKapadocja - wejście do podziemnego miasta

KapadocjaKapadocja - w podziemiu Derinkuyu

KapadocjaKapadocja - Derinkuyu - w podziemnym mieście

Obieram kurs na Dolinę Ihlara. Po drodze skręcam do kaldery wulkanicznej z jeziorem Acigol.

Woda pięknie szmaragdowa, miejsce piknikowe, można się kąpać. Ale kąpię się tylko ja jeden, budząc zainteresowanie kilku młodzieńców: to człowiek może pływać (ptz).

W powietrzu czuć zapach siarkowodoru – tutaj procesy wulkaniczne są czynne! Pewnie woda podziemna jest zmineralizowana i gorąca, dlatego przy drodze powstają ośrodki wodolecznicze.

KapadocjaKapadocja - Acigolu

Jadąc dalej widzimy kościół na wysokiej skale, więc jadę polną drogą „na skróty”. Źle! Na ostatnim, stromym podjeździe „osiołek” stanął, powodując niebezpieczną sytuację. Ale go przekonałem i dał radę, na raty, wskoczyć na półkę drogi. Yuksek Kilise (Wysoki Kościół) czyli Analipsis Church to raczej monastyr, prawdopodobnie z czasów bizantyjskich, i można dojechać do niego wygodną drogą z Guzelyurt.

KapadocjaKapadocja - Wysoki Kościół

KapadocjaKapadocja - kościół w Guzelyurt

Wąwóz Ihlara pojawia się znienacka w punkcie widokowym przed miasteczkiem Ihlara i robi wielkie wrażenie.

KapadocjaKapadocja - punkt widokowy na wąwóz Ihlara

Do wejścia do wąwozu prowadzi nowa droga, ale zamknięta przy parkingu płatnym 15 TLY! Pozostawiam kampera na ulicy i schodzimy do Ihlara Vadisi (8 lirów) po schodach, na dno doliny rzeczki Melendiz, gdzie w pionowych skałach wykuto w X i XI w kościoły.

KapadocjaKapadocja - wąwóz Ihlara

Zwiedzamy tylko kilka, w najbliższej odległości od wejścia, ale zajmuje to kilka godzin, do wieczora. Przed wyjściem atakuje nas duży pies, nie pogryzł nas, lecz tylko „przyjaźnie” pobrudził i najedliśmy się strachu. Na zwrócone w kasie zażalenie obsługa naraz nie rozumiała po angielsku.

KapadocjaKapadocja - strażnik doliny Ihlara

Powróciwszy do samochodu stwierdziłem, że pozostawiłem klucze w zamku – tkwiły tam nadal, a samochód był nietknięty!

Jadąc na północ wzdłuż doliny dotarliśmy późnym wieczorem do Yaprakhisar Koyu, nocując pod skałami wydrążonymi jak szwajcarski ser.

Kapadocja

Powrót do spisu treści


Dzień siedemnasty: Kapadocja - Konya - Egirdir


Rano dokładnie spenetrowaliśmy skałę, jest tam kilka kościołów, wiele pomieszczeń jest nadal wykorzystywanych gospodarczo.

KapadocjaKapadocja - kanion Ihlara

KapadocjaKapadocja - w Yaprakhisar

KapadocjaKapadocja - wąwóz Ihlara w Yaprakhisar

KapadocjaKapadocja - w Yaprakhisar

Potem przejechaliśmy na drugą stronę rzeczki, ale tamtejsze skały nie są już tak interesujące.

KapadocjaKapadocja - mostek na Melendiz Cayi w Yaprakhisar

KapadocjaKapadocja - na prawym brzegu Melendiz w Yaprakhisar

Potem pojechaliśmy w dół doliny, w Selime luknęliśmy na grobowiec Sułtana Selima, do kolejnego kościoła nie mieliśmy ochoty wchodzić, choć Selime Kalesi jest podobno niezwykle interesujący...

KapadocjaKapadocja - Selime

Dalej droga doprowadziła nas do Aksaray (odpuściliśmy) i kierując się na wschód zahaczyliśmy o Sultanhani (1,5 lira),

SultanhaniSultanhani

SultanhaniSultanhani

SultanhaniSultanhani

SultanhaniSultanhani

Potem odbiliśmy parę kilometrów aby zobaczyć Obruk. Karawanseraj był w remoncie, jezioro bardzo urokliwe, chociaż wody mniej niż na folderach.

ObrukObruk - Karawansaray

ObrukJezioro Obruk

Konyę zwiedziliśmy w 2009 r, więc teraz na obwodnicy, biegnącej po nowoczesnych osiedlach i obrzeżach, skręciliśmy na północ.

KonyaKonya

KonyaKonya - droga wyjazdowa na północ

Dojechaliśmy do Aksehir, tam skrótem przez góry zamierzaliśmy dojechać do Isparty. Niestety, górska droga była w remoncie, jechaliśmy szutrówką w takim kurzu, że niewiele było widać. Dlatego do nocy dojechaliśmy tylko do Jeziora Egirdir, nocując w porcie rybackim.

droga do EgirdirDroga do Egirdir - popasul

droga do Egirdir

Droga do Egirdir

droga do EgirdirDroga do Egirdir

droga do EgirdirDrogę do Egirdir odkurzała nam straż pożarnav

droga do EgirdirDroga do Egirdir - wieczorna praca domowa

Powrót do spisu treści

Odpowiedzi

Ech, powinnam się do egzaminów uczyć, ale zamiast tego czytam Państwa relację z podróży i myślami już jestem gdzie indziej...:P Gdy byłam w Turcji, Kapadocja zauroczyła mnie szczególnie. Chociaż jechałam tam nastawiona sceptycznie, oczekując tłumów turystów! Okazało się jednak, że w zimie nie było tam prawie nikogo poza miejscowymi i mieszkającymi na stałe w Uçhisar francuskimi hipisami;P A widoki... niesamowite!:) Śnieg jednak robi swoje;)