Zabytki na terenie Turcji

Wybierz grupę zabytków do pokazania na mapie
Powiązane artykuły: 

Odpowiedzi

witam serdecznie. wybieram się z chłopakiem do Turcji we wrześniu. widziałam, że na przejazdy sa bilety ulgowe. czy ktoś sie orientuje na jakiej zasadzie można z nich skorzystać? chodzi mi o to co jest honorowane w Turcji jako dowód bycia studentem?który dokument warto wyrobic?czy jeżeli chodzi o zwiedzanie to tez sa przewidziane bilety ulgowe?z góry dziekuje za pomoc

Za czasów studenckich podróżowałam po Turcji raz z kartą Euro 26 a raz z ISIC. Za każdym razem udało mi się uzyskać znaczne zniżki na wstępy do muzeów.

dziekuje za odpowiedz. wlasnie zastanwiam się, która jest bardziej wartościowa, bo juz slyszalam,ze euro nie jest tak powszechnie znana jak ISIC. w dodatku cudowny system bolonski( studia 3+2 lata) spowodowal,ze konczac za miesiac licencjat musze oddac legitke, a otrzymam ja dopiero w pazdzierniku rozpoczynajac studia magisterskie. dlatego musze wyrobic karte dopoki mam legitke i bedzie ona mi sluzyc podczas wakacji jako jedyny dowod mojego oszukanego bycia studentem. skłaniam sie bardziej ku ISIC. 

licze na te znizki,bo z tego co czytalam to te wstepy do roznych miejesc to klasycznie 20 lir ;/

pozdrawiam

Mnie zależało na dotarciu do innego miasta - Oinoandy (inna nazwa Oenoanda). Ruiny miasta leżą na wzgórzu, ok. 60 km na północny wschód od Fethiye, w pobliżu wioski, która na mapie Türk riiyerasi, wydanej przez Freytag&Berndt, nosi nazwę Incediller, ale naprawdę nazywa się Incealiler. Bogaty obywatel tego miasta, filozof Diogenes z Oinoandy, ufundował w drugim wieku naszej ery ogromny napis wyryty na jednym z murów otaczających agorę, w którym przestawił założenia filozofii Epikura. W gruncie rzeczy jest to największa starożytna inskrypcja ścienna, o której wiadomo. Fragmenty bloków z napisami zachowały się do dziś, w Oinoandzie nadal  prowadzone są w prace archeologiczne. Odkrywane są kolejne fragmenty miadta, w tym teatr, fragmenty agory, mury miejskie. 

Niestety, nie udało mi się dotrzeć na miejsce, o co mogę tylko samego siebie winić. Kiedy doszedłem do brązowej tabliczki z nazwą Oinoanda, mniej więcej kilometr powyżej wsi, stanąłem zdezorientowany, bo wokół nie było żadnych śladów po mieście. Postanowiłem pójść dalej niezbyt wyraźną ścieżką w strone przełęczy (dziś wiem, ze słusznie). Po kilku minutach zauważyłem, że biegnie za mną młody chłopak, wymachując rękami. Poczekałem na niego, ale nie bardzo mogliśmy się porozumieć, mówił tylko po turecku. Wykrzykiwał jednak coś, co brzmiało fonetycznie "doks" (myślałem, ze chodzi mu o jakieś dokumenty, że może bez nich nie wolno się tam poruszać) i strasznie się wykrzywiał, udając jakieś dzikie zwierzę. Kiedy dałem mu kartkę papieru i długopis, napisał "dog" i wtedy zrozumiałem, że chodzi mu o dzikie psy. Bardzo mnie odwodził od kontynuowania wycieczki i w końcu uległem. Nie wiem, czy postąpiłem słusznie. Chyba szkoda.

Tu są fotografie z dzisiejszej Oinoandy: 

http://www.livius.org/oa-om/oenoanda/oenoanda2.html

 

JL

cardiologistsnode