Wyprawa TwS 2013 - dzienniki z podróży (część 4)

Meldujemy się po 3-dniowej przerwie, spowodowanej bardzo intensywnym poznawaniem Doliny Frygijskiej. Ten fragment Anatolii położony jest na obszarze pomiędzy miastami: Eskişehir, Kütahya i Afyon. Z przeczytanych przed wyprawą opisów spodziewaliśmy się ciekawych przeżyć, ale rzeczywistość przerosła nasze najśmielsze oczekiwania! Dolina Frygijska często porównywana bywa z Kapadocją, ale jest to kraina o własnym, niepowtarzalnym charakterze.

Dolina Frygijska

Do Kapadocji upodabniają Dolinę Frygijską przepiękne krajobrazy: znaleźć na jej terenie można malownicze doliny i wąwozy, ciekawe formy skalne, wydrążone w skałach domy i kościoły oraz tzw. baśniowe kominy, znane dobrze miłośnikom Kapadocji. Tym, co wyróżnia Dolinę Frygijską, jest jej dziedzictwo historyczne - na jej obszarach znajdują się pozostałości pradawnych cywilizacji, w tym hetyckiej i frygijskiej.

Dolina Frygijska

Pierwszy dzień poznawania Doliny Frygijskiej, czyli 29 kwietnia, spędziliśmy penetrując jej część położoną w prowincji Afyon. Wyruszyliśmy z samego ranka z Afyonu, kierując się na północ, w stronę Eskişehir, ale z głównej trasy odbiliśmy w okolicach miasteczka uzdrowiskowego Gazlıgöl. Dojechaliśmy do kolejnego miasteczka o nazwie Döğer, w którego centrum zwiedziliśmy świetnie zachowany karawanseraj.

Karawanseraj w  Döğer

Następnie kręciliśmy się po okolicy jeziora Emre, podziwiając piękne krajobrazy, wyszukując osiedla wykute w skałach, aż na koniec dnia dotarliśmy do monumentu hetyckiego Arslan Kaya, czyli wykutych w skale lwów. W pobliżu tego miejsca znaleźliśmy tumulus z dostępną podziemną komorą oraz całe wykute w skałach miasto. Wracając późnym popołudniem do hotelu byliśmy przekonani, że zobaczyliśmy już prawie wszystko, co Dolina Frygijska ma turystom do zaoferowania...

Arslankaya

Kolejny dzień udowodnił, że bardzo się myliliśmy. Tym razem pojechaliśmy dalej w kierunku na Eskişehir. Pierwszy przystanek przypadł we wsi Ayazini. Znajduje się na jej terenie kolejne wykute w skałach miasto, w tym sporych rozmiarów kościół. Niektóre kamienne domy są nadal zamieszkane!

Ayazını

Od Ayazini prowadzi wytyczony fragment pieszego szlaku frygijskiego, postanowiłam więc spróbować swoich sił w samotnej wędrówce. Trasa miała zaledwie 2 km w jedną stronę i prowadziła początkowo dość szeroką doliną, która stopniowo się zwężała. Jednocześnie skały po obu jej stronach stawały się coraz wyższe i bardziej strome, aż w końcu szłam wąskim wąwozem. Jego dnem płynie strumień, którego czasami nie dawało się przeskoczyć.

Trekking w okolicach Ayazını

Całe szczęście, że naszym mottem jest 'Turcja w Sandałach', dodam tylko, że potrzebne były dobre sandały trekkingowe, ponieważ w kilku miejscach trzeba było się nieco powspinać po skałkach. Na końcu szlaku czekał na mnie kamienny zamek, przywołujący wspomnienie z kapadockiej twierdzy w Uçhisar.

Trekking w okolicach Ayazını

Drugim punktem programu była dolina Göynüş, w której odszukaliśmy (dzięki kierunkowskazom) reliefy naskalne o nazwach Aslantaş i Yılantaş. Przepięknie wykute w skałach reliefy przedstawiające lwy widać już z drogi, niestety częściowo uległy one zniszczeniu.

Aslantaş

Jadąc dalej planowaliśmy jak najszybciej dotrzeć do tzw. Miasta Midasa, ale po drodze zatrzymały nas brązowe tablice umieszczone w wiosce Kümbet. Jej nazwa oznacza dosłownie seldżuckie mauzoleum, i rzeczywiście z daleka widać na wzgórzu charakterystyczną budowlę. Jednakże to nie koniec atrakcji turystycznych tej okolicy, znajduje się w niej również tzw. grób Solona oraz Lwia Świątynia, a to wszystko na zapadłej wsi z walącymi się chałupami i charakterystycznymi niebieskimi bramami (czyżby sołtys miał krewniaka w firmie sprzedającej ogrodzenia?)...

Kümbet

Już prawie dojeżdżaliśmy do celu podróży, gdy znowu na manowce sprowadził nas kierunkowskaz we wsi Yapıldak. Wyruszyliśmy więc na poszukiwania tzw. zamku Asar, który okazał się wykutym w wysokiej skale grobowcem frygijskim. Dotarłam do stóp skały przez pola i rwący potok, ale w połowie wspinaczki do grobowca zrezygnowałam - odstraszyły mnie kruszące się pod nogami odłamki skał i prawie pionowa droga w górę.

Asar Kale

Wreszcie dojechaliśmy do Yazılıkaya (nie należy jej mylić z tą hetycką koło Hattuşaş) czyli tzw. Miasta Midasa. To antyczne miasto zbudowali Frygowie, a jego najciekawszym zabytkiem jest tzw. Monument Midasa czyli wspaniale rzeźbiona skała. Oprócz niej na terenie Yazılıkaya znajduje się Akropol z pozostałościami ołtarza, grobowce frygijskie oraz głębokie cysterny służące do zbierania deszczówki. Spacer po Yazılıkaya był długi i męczący, ale poczuliśmy się w pełni usatysfakcjonowani zwiedzaniem Doliny Frygijskiej.

Monument Midasa w Yazılıkaya

Następnego dnia (1 maja) pożegnaliśmy okolice Afyonu i wspaniały hotel Garden Kale na przedmieściach, w którym spędziliśmy aż 4 noce. Gorąco polecamy to miejsce - oprócz przestronnych pokoi podawane są tam przepyszne śniadania, które wystarczają na cały dzień zwiedzania.

Hotel Garden Kale w Afyon

Droga prowadziła nas do Akşehir - miasta znanego z działalności świętego Pawła oraz znajdującego się tam domniemanego grobowca Hodży Nasreddina. Ten mędrzec i filozof słynął w całej Anatolii oraz Azji Środkowej ze swojego sprytu i dowcipu. W Akşehir oprócz jego mauzoleum odnaleźliśmy poświęcony mu park tematyczny.

Pomnik Hodży Nasreddina w Akşehir

Górską drogą z oszałamiającymi i przyprawiającymi o zawroty głowy widokami dotarliśmy do Yalvaç. Na terenie tego miasteczka położone są rozległe ruiny antycznej Antiochii Pizydyjskiej. Miasto położone było na wzgórzu, które jest obecnie pokryte śladami dawnego osadnictwa. Obejrzeliśmy tu pozostałości murów obronnych i bramy, bazyliki nazywanej kościołem świętego Pawła (podobno pod jej fundamentami znajdują się pozostałości synagogi, w której nauczał apostoł) oraz dwóch innych kościołów.

Kościół świętego Pawła w Antiochii Pizydyjskiej

Duże wrażenie zrobiły na mnie łaźnie rzymskie, wspaniale zachowane, ciągle częściowo zadaszone - co prawda do środka wchodzić nie wolno, ale bramy były otwarte... Poza tym widzieliśmy w Antiochii teatr, plac Tyberiusza, pozostałości świątyni kultu imperialnego, monumentalnej bramy oraz ulic rzymskich w zaskakująco dobrym stanie, wraz z położonymi wzdłuż nich sklepami i systemem kanalizacyjnym. Około 1,5 km za Antiochią droga prowadzi do pozostałości rzymskich akweduktów.

Akwedukt w Antiochii Pizydyjskiej

W sumie Antiochia posiada prawie wszystko to, co o wiele słynniejszy Efez. O tej porze roku - ciągle wiosennej, chociaż w godzinach popołudniowych dość upalnej, w zwiedzaniu Antiochii towarzyszyły nam dwie wycieczki zagraniczne: zza Oceanu Atlantyckiego i Spokojnego.

Teatr w Antiochii Pizydyjskiej

Po Antiochii wyruszyliśmy na południe, w poszukiwaniu miejsca noclegowego. Wybór padł na położony nad jeziorem o tej samej nazwie Beyşehir. Zanim jednak dojechaliśmy do celu, około 15 km przed miastem pojechaliśmy w pola i łąki. Szukaliśmy słynnego wodnego sanktuarium hetyckiego - Eflatun Pınar. Spodziewaliśmy się trudności z jego znalezieniem, tymczasem prowadzi do niego nowa, dobrze oznakowana droga. Samo sanktuarium jest świetnie zagospodarowane, ogrodzone i bardzo zadbane.

Sanktuarium hetyckie w Eflatun Pınar

Pod wieczór dotarliśmy do Beyşehir i podążyliśmy za kuszącymi kierunkowskazami do lokalnego Domu Nauczyciela. Znajduje się on nad samym jeziorem, tuż za centrum miasteczka. Cena noclegu jest szokująco niska, zwłaszcza po przykrych doświadczeniach z Kütahyi. W Beyşehir za pokój 3-osobowy zapłaciliśmy 60 TL za dobę. Mamy pokój z balkonem, widokiem na jezioro i bezprzewodowym internetem. Jutro będziemy zwiedzać samo miasteczko oraz okolice jeziora Beyşehir.

Jezioro Beyşehir

Powiązane artykuły: