Bizancjum

Kiedy wpisze się w google hasło „zabytki bizantyjskie w Turcji” to wiele wyników związanych jest z publikacjami na portalu Turcja w Sandałach. Ale oddzielnego wątku o Bizancjum nie ma...
Rozpoczynam zatem ten wątek wpisem chaotycznym, bez ładu i składu, bo przecież nie chodzi o wykład historii Bizancjum.
Czym jest Bizancjum?
Jest nazwą imperium którego już nie było, gdy w 1557 r Hieronymus Wolf opisał jego historię (Corpus Historiae Byzantinae) i nazwa się przyjęła. Być może dlatego, że historycy zachodnio-europejscy mieli problem jak nazwać Cesarstwo Rzymskie ze stolicą w Konstantynopolu, gdy jednocześnie istniało Cesarstwo Rzymskie – od czasu koronacji Karola Wielkiego w 800 r. i odrestaurowane przez Ottona I w 962 jako Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego - i trwało do 1806 r. Ale równocześnie spadkobiercami Bizancjum ogłaszali się Osmanowie (po tym jak Mehmed Zdobywca zdobył Konstantynopol) – do 1922 r. Za dziedzica Rzymu i Konstantynopola (Drugiego Rzymu) uważał się Iwan IV Groźny i jego następcy. Koncepcja Imperium Rosyjskiego jako nowego, Trzeciego Rzymu, była podtrzymywana aż do jego obalenia przez rewolucję w 1917r.
Zatem – chcąc nie chcąc – posiłkujemy się tą anachroniczną nazwą omawiając dzieje zaginionego cesarstwa.
Poszukiwanie Bizancjum stało się celem i myślą przewodnią naszych podróży w ostatnich latach, po tym, jak objechawszy Turcję dookoła w 2012 r mieliśmy niedosyt świadectw tej wielkiej cywilizacji na naszej trasie. Prawdę mówiąc, nigdzie w Turcji – poza Stambułem – nie natrafiliśmy na obiekty odpowiadające popularnemu pojęciu Bizancjum jako synonimowi bogactwa, przepychu i pozostałych 72 znaczeń pojęcia „bizantyjski“. Bizantyjskie zabytki Stambułu opisane są przez Izę i Mruka wyczerpująco - łącznie z mapą – na TwS, podobnie jak wiele innych w całej Turcji. Ale żaden z nich – poza Hagia Sofia – nie grzeszy przepychem, ocieka złotem i purpurą, jest tak wspaniały i bogaty, żeby służył za wzorzec bizantyjskości. Czy kiedyś było inaczej ? Gdzie znaleźć świadectwa potęgi i chwały Cesarstwa (Wschodnio)Rzymskiego? Czy wraz ze zdobyciem Konstantynopola upadło definitywnie, czy może kres położyła Czwarta Krucjata? Czy wszystko przepadło?
Lektura książek w tym temacie skierowała nasze podróże w różne strony.
W 2017 roku postanowiliśmy zobaczyć na własne oczy „ Drugie Bizancjum", czyli Trzeci Rzym. Zwiedziliśmy Ruś i Rosję.
„Poszukiwanie” Bizancjum w roku 2018 zaprowadziło nas do Grecji. Punktem głównym była Mistra, stolica despotatu Morei, ostatniego kawałka Cesarstwa Bizantyjskiego, rządzonego przez cesarską dynastię Paleologów. Drogowskazem była książka Stevena Runcimana „Zapomniana stolica Bizancjum czyli historia Mistry i Peloponezu”.
Majowy długi weekend 2019 r wykorzystaliśmy na poznanie zabytków Rawenny, chyba najbardziej "bizantyjskiego" miasta, świadka wspaniałej sztuki, bogactwa i największej potęgi Cesarstwa za Justyniana I.
Jeśli Iza pozwoli, krótko zrelacjonuję te wyprawy. Obecny czas przymusowej bezczynności i wątłe nadzieje na tegoroczne wyprawy skłaniają do wspominania, analizowania, lektury uzupełniającej - wszystko o Bizancjum.

Fora: 

Poszukiwanie Bizancjum

Tak się złożyło, że dawno w Stambule nie byłem, więc Wasza relacja była dla mnie okienkiem na stolicę dawnego imperium. I mogłem poznać obiekty, których nie miałem okazji zwiedzić. Zresztą TwS jest kopalnią (głównie Twojej) wiedzy o Stambule i Turcji, z której wydobywam coraz to inny skarb.
Mam nadzieję, że kiedyś zrobicie taki tort, w którym - jak warstwy biszkoptu i różnych słodkich , gorzko-słodkich a nawet słonych periodów - ukażą się kolejne cywilizacje, od tysięcy lat istniejące na tym wyjątkowym obszarze. Tak, jak to można obserwować w Troi...

Poszukiwanie Bizancjum

W 2017 roku postanowiliśmy zobaczyć na własne oczy „ Drugie Bizancjum", czyli Trzeci Rzym.              Gdzie Rzym, gdzie Krym, a gdzie ... Bizancjum, zapytacie?

Związki Rusi z Konstantynopolem były bliskie ze względów geograficznych i politycznych. Krym i północne wybrzeże Morza Czarnego było skolonizowane przez Greków, potem Rzymian, wreszcie Cesarstwo Bizantyńskie. Największym ośrodkiem był Chersonez na Krymie. Waregowie, pierwsi władcy północnej Rusi, handlowali z Bizancjum wykorzystując rzeki (głównie Dniepr) jako drogę „od Waregów do Greków”. Ruryk, książę Nowogrodu, i jego dynastia Rurykowiczów, na tej drodze władała od IX w. Pskowem, Smoleńskiem, Kijowem. Z Konstantynopola Ruś Kijowska przyjęła chrześcijaństwo, gdy Wielki Książę Włodzimierza I w 988 r. ożenił się (w Chersonezie) z Anną Porfirogenetką, siostrą cesarza Bazylego II. Książę wysłał w podarunku wojska wareskie służące jako gwardia cesarska. Wnuk Włodzimierza Wielkiego poślubił córkę późniejszego cesarza Konstantyna IX Monomacha, ich syn Włodzimierz II Monomach był wybitnym władcą księstw Rusi Kijowskiej. Z nim wiąże się legenda darów cesarskich: czapki Monomacha, która stała się koroną carów, oraz ikony Włodzimierskiej Matki Boskiej, „napisanej” jakoby przez Łukasza Ewangelistę na desce ze stołu Ostatniej Wieczerzy. W księstwie obowiązywał kalendarz bizantyński (daty liczono od początku świata, tj. 5509 r przed Chrystusem, aż do 1 stycznia 1700 r!) oraz kult ikon, ze szczególnym znaczeniem Hodegetrii. Wnuczka Witolda, Wielkiego Księcia Litewskiego, Anna Moskiewska, poślubiła przedostatniego cesarza w Konstantynopolu, Jana VIII. Po śmierci ostatniego cesarza Konstantyna IX i upadku Konstantynopola, a potem i Mistry, Zoe Paleolog została wydana za Wielkiego Księcia Moskiewskiego Iwana III Srogiego. Przeszła na prawosławie i przyjęła imię Zofia. Wraz z małżeństwem z wnuczką ostatniego cesarza Bizancjum Wielki Książę przejął herb cesarski (dwugłowy orzeł, symbolizujący dwa cesarstwa: wschodnie i zachodnie), tytuł cara (cesarza) Wszechrusi, ceremoniał dworski. Księżna Zofia wprowadziła do Moskwy kulturę bizantyńską i renesansową; rozpoczęła rozbudowę Kremla przy pomocy włoskich mistrzów, była trochę jak nasza Bona Sforza. Miała wpływ na rządy w Moskwie, intrygami doprowadziła do wyboru swojego najstarszego syna Wasilija III jako następcę tronu. Miała 12 dzieci, w tym córkę Helenę, która została żoną Wielkiego Księcia Litewskiego, późniejszego króla Polski, Kazimierza Jagiellończyka. Zmarła w 1503 r w Moskwie. To ona zapewne była pra-źródłem koncepcji „Trzeciego Rzymu” sformułowanej przez mnicha Filoteusza z Pskowa w liście do księcia Wasyla III (w 1510 r) Ważny w tej sprawie jest Sobór Florencki, na którym cesarz Jan VIII Paleolog (wraz z Patriarchą Konstantynopola i biskupami kościoła wschodniego, w tym z Moskwy) zgodzili się na unię kościołów pod prymatem papieża. Bullę zjednoczeniową podpisano w lipcu 1439 r. i była to cena za obiecaną pomoc Cesarstwu w wojnach z Turkami. Cesarz Jan VIII oraz jego następca pomocy papieża się nie doczekali, a unii nie wprowadzili w życie gdyż naród był wrogo do tego nastawiony. W oczach Moskwy była to „zdrada“ prawosławia, przez nią Konstantynopol upadł, więc Moskwa stała się centrum prawdziwego chrześcijaństwa, drugim Bizancjum a zarazem trzecim Rzymem. Czwartego, jak twierdzą, już nie będzie.

Do Rosji wjechaliśmy 11 lipca z Łotwy przez międzynarodowe przejście graniczne w Terehowa-Buraczki.

Pierwsze większe miasto to Wielkie Łuki, znane z historii, więc tam pojechaliśmy. Zobaczyliśmy misz-masz Sowietskiego Sojuza i współczesności, przy czym CCCP jest bardziej widoczny. Ale pobraliśmy z bankomatu ruble i kupiliśmy kartę telefoniczno-internetową 15GB (480 rubli). Zwiedzać w 850-letnim gorodzie nie ma co ( na miejscu kremla muzeum wojny, aleja bohaterów ZSRR, nieśmiertelny T-34, obelisk z gwiazdą, wały ziemne dawnej fortecy) więc czym prędzej ruszyliśmy do Smoleńska.

Nazajutrz intensywnie zwiedzaliśmy centrum miasta, które ma europejski charakter, chociaż oczywiście naznaczony architekturą z okresu imperialnego i sowieckiego. Ulice zabudowane są kamienicami o zróżnicowanym wyglądzie, nie tak jednolite jak w innych miastach Imperium Rosyjskiego. Z dawnych czasów zachowały się trzy cerkwie, z nowszych jest wiele innych. Najważniejszą świątynią Smoleńska jest katedralny Uspieński Sobor (Sobór Zaśnięcia Matki Bożej - Собор Успения Пресвятой Богородицы. Świątynia, zbudowana w latach 1730-1740 na gruzach XI w. soboru księcia Włodzimierza Monomacha (zburzonego podczas oblężenia miasta przez wojska polsko-litewskie w 1611 r.) posiada bardzo bogaty ikonostas oraz wyposażenie, które – to ciekawostka - nie zostało zniszczone ani przez wojska napoleońskie, ani przez werhrmacht a i sam gmach niewiele ucierpiał w tych wojnach. W cerkwi najważniejsza jest ikona Matki Bożej Smoleńskiej, kopia bizantyńskiego oryginału przywiezionego podobno w XI w. przez księżniczkę Annę Monomach oraz relikwie – w tym żelazne sandały – św. Merkuriusza. Na ścianie cerkwi znajduje się tablica z okazji 300-lecia wyzwolenia od polaków (tak, tam się pisze małą literą), a obok dzwonnicy znajduje się polski dzwon z 1636r. Tak więc polskie ślady w Smoleńsku mają długą tradycję.

Pojechaliśmy spotkać inne. Najpierw do Katynia. Memoriał Katyński przytłacza nowy kompleks cerkiewny (cerkiew, domy pielgrzymie (hotele), szkoła, restauracja. Kasa sprzedaje bilety do malutkiego „muzeum”, wstęp na cmentarz jest bezpłatny. Przy wejściu symboliczny wagon towarowy oraz tablica informacyjna o losie sowieckich jeńców wojennych 1919-1921 w Polsce. Nieco dalej trwa budowa wielkiego kompleksu poświęconemu stosunkom polsko-rosyjskim i radzieckim w XX w. Zanosi się na przeniesienie akcentów Memoriału z ludobójstwa polskich oficerów na „kaźń” rosyjskich jeńców w polskich obozach jenieckich. Polityka historyczna obecnej Rosji jest konsekwentnie realizowana – w przeciwieństwie do polskiej, której nie ma lub prawie nie widać w Polsce, a cóż dopiero w Imperium.

Cmentarz wojenny jest tak uporządkowany, że nie budzi emocji. Nie czuć upiornej zbrodni stalinowskich oprawców. Żelazne, zardzewiałe tablice z nazwiskami pomordowanych, krzyże, nisko zawieszony dzwon są smutne. Zwiędłe sztuczne kwiaty i wieńce na ołtarzu smutek pogłębiają tym, że widać brak codziennej opieki Państwa Polskiego w takim miejscu które politykom nie schodzi z ust. Wstąpiliśmy do „muzeum”. Cudzysłów potrzebny bo to zaledwie jedna izba, w połowie zajęta przez gabloty z rzeczami pomordowanych, w drugiej poświęcona pamięci dzieci zamordowanych tutaj „wrogów ludu”. Wrażenie robi mapa CCCP z zaznaczonymi gułagami. Oraz bardzo oschła pani „muzeinaja babuszka” chyba nie lubiąca Polaków. Potem zwiedziliśmy cerkiew powstałą z inicjatywy patriarchy Wszechrusi Cyryla (kamień węgielny położyli Tusk i Putin 7 kwietnia 2010 r) ukończoną w 2012 r. oraz obiekty zespołu, a w stołówce zjedliśmy na obiad bliny.

Pojechaliśmy zmierzyć się z najnowszą historią. Na początku ulicy Kutuzowa stoi pomnik – samolot JAK-40. W centrum Smoleńska stoi na pomniku Tu-16. Memento? Smoleńsk to miasto przemysłu lotniczego. Zatrzymujemy się na stacji paliw Gazprom i betonową drogą podążamy na miejsce katastrofy polskiego samolotu rządowego TU nr101. Nie ma tu drogowskazów, opisów, znaków – kierunek wskazali miejscowi, akurat wykonujący jakąś przegrodę na tej drodze. Postawią szlaban, bramę czy kasę? Nie odpowiedzieli, zachichotali i dalej robili swoje. Droga doprowadziła nas do pomnika a właściwie kilku – bo jest brzoza z szarfami, kamień z tablicą, krzyże i kapliczka na innej brzozie. Miejsce katastrofy jest ogrodzone, porośnięte trawą, ziołami i małymi brzózkami, które wkrótce porosną tę tragiczną ziemię jak las katyński przykrywa prochy polskich żołnierzy. Poza nim teren aż do pasa lotniska „Siewiernyj” jest dostępny, zielsko przecinają liczne ścieżki, zagajniki są miejscem spacerów i libacji. Pobliskie zakłady lotnicze są strzeżone przez wojsko, na lotnisku działają stacje radarowe, coś tam się dzieje. W sprawie pomnika w tym miejscu – nie dzieje się nic.

Wkrótce nie będzie dostępu do miejsca najnowszej polskiej tragedii narodowej. Smutna konstatacja: nie mamy ani wraku Tu-154, ani pomnika, ani szans, by godnie upamiętnić w obcym, chyba naprawdę wrogim kraju, katastrofę nie tylko samolotu, tragedię 96 ludzi, ale katastrofę Państwa Polskiego. I tamtego, tuskowego, i obecnego, pisowego. Bardzo przygnębiła nas ta chwila refleksji, kiedyśmy opuszczali Smoleńsk- Siewiernyj, kierując się na Moskwę.

Zapowiada się wspaniale!

Pisz, proszę, dalej - podzieliłam się linkiem w mediach społecznościowych, więc pewnie sporo osób tu zajrzy :)