Każdy kto choć trochę mnie zna, wie, że mandat za przekroczenie prędkości w moim przypadku to tylko kwestia czasu.
I niestety tenże czas nadszedł.
Jechałam sobie spokojnie do Pergamonu i ... złapali mnie na radar. Wyrok nie był jakiś przerażająco straszny, 150 TLY i 10 punktów karnych (o ile mi wiadomo, maksymalnie 100 punktów dopuszczalnych). panowie wzięli moje prawo jazdy (polskie) i dokumenty dotyczące samochodu i pożegnali mnie ostrzegając, ze jeszcze jeden radar stoi kilka kilometrów dalej.
Wszystko zaczęło się od tego, że sąsiedzi zaprosili mnie na wspólny wyjazd do Antalyi, w trakcie trwania święta Kurban.
powiedzieli:
- jedź z nami, odpoczniesz, zobaczysz Antalyię, mieszkasz tutaj, musisz zobaczyć to miasto - a ponieważ sprzedajemy tam też nieruchomości komercyjne, zgodziłam się.
Była to dziwna podróż. Pełna różnych niespodzianek, o których istnieniu my, obcokrajowcy, nie mamy pojęcia.