Świńska grypa a sprawa turecka

Wielu podróżnych niepokoi w obecnym sezonie wakacyjnym panująca na świecie epidemia wirusa H1N1 nazywanego pieszczotliwie świńską grypą. Czy osoby wybierające się w tym roku do Turcji mają się czego obawiać? Postaramy się rozwiać niektóre obawy, które mogą skutecznie zepsuć radość z letnich wakacji.

Jeżeli poszukujemy najbardziej wiarygodnych i świeżych informacji na temat epidemii najlepiej jest zasięgnąć wiadomości u źródeł. Rząd turecki stworzył specjalną stronę internetową poświęconą świńskiej grypie, na której zamieszczane są, między innymi, codzienne informacje dla prasy. Niestety całość jest publikowana w języku tureckim. Osoby nie władające tym językiem zapraszamy do zapoznania się z garścią informacji poniżej.

Na początek kilka liczb: wg oficjalnych informacji ilość stwierdzonych przypadków osób zakażonych wirusem H1N1 w Turcji wynosiła 95 w dniu 13. lipca. Tydzień później wzrosła do około 110 osób, co spowodowało falę paniki podsycaną przez żądna sensacji media. Dziennikarze najczęściej zapominali jednak poinformować opinii publicznej o jednym istotnym czynniku: wszystkie przypadki dotyczyły osób przybywających do Turcji zza granicy, co oznacza, że na terenie kraju nie ma ogniska rozwoju epidemii.

Od kwietnia 2009 roku na tureckich lotniskach zostały, zgodnie z wytycznymi WHO, zainstalowane kamery termowizyjne, których zadaniem jest pomoc w wykrywaniu osób z podwyższoną temperaturą przybywających z zagranicy. Osoby, u których wykryto fakt zakażenia wirusem, są natychmiast hospitalizowane, a ich współpasażerowie - poddawani obserwacji medycznej.

Pierwszy przypadek świńskiej grypy w Turcji wykryto 16. maja na lotnisku imienia Atatürka w Istanbule. Kamery termowizyjne wskazały na gorączkę u dwóch podróżnych przybywających z Amsterdamu. Po tym wydarzeniu zwiększono liczbę kamer na lotniskach tureckich, jak również rozpoczęto stosowanie specjalnych kwestionariuszy, na których podróżni zaznaczają, czy mieli kontakt z zainfekowanymi osobami.

Z powodu rozwoju epidemii świńskiej grypy na świecie turecki Departament Spraw Religijnych ogłosił, że coroczna pielgrzymka do Mekki może zostać odroczona, o ile sytuacja nie ulegnie poprawie do listopada. Jednocześnie potencjalnych pielgrzymów poinformowano o koniecznych środkach ostrożności, w tym zaszczepieniu się przeciwko wirusowi. Do szczepień przygotowano specjalną szczepionkę, zgodną z zasadami szariatu, czyli będącą halal (czystą), tj. pozbawioną składników pochodzenia wieprzowego.

Ponieważ liczba odnotowanych przypadków grypy wśród podróżnych ciągle rosła, a w samej Grecji stwierdzonych zostało 66 zainfekowanych osób, pod koniec czerwca Turcja zainstalowała kamery termowizyjne również na lądowych przejściach granicznych.

14. czerwca Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła 6. stopień zagrożenia pandemią, gdyż stwierdzono, że "Pandemia H1N1 jest nie do zatrzymania". W świetle rosnącego zagrożenia warto podkreślić, że ilość przypadków infekcji wirusem w Turcji, kraju o populacji przekraczającej 70 milionów, jest zdumiewająco niska.

Istnieje kilka teorii starających się wyjaśnić małą liczbę przypadków świńskiej grypy w Turcji. Po pierwsze, grypa jest chorobą sezonową, a w Turcji jest obecnie pełnia lata, więc wzrostu zachorowań można się spodziewać dopiero jesienią. Po drugie, choroba często ma przebieg łagodny i objawy podobne do zwykłego przeziębienia, więc wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że jest zakażonych H1N1.

Najciekawsza jednakże jest teoria związana z... bardzo popularną w Turcji kolonyą - środkiem odkażającym i odświeżającym o cytrynowym zapachu. Jest on powszechnie stosowany, zwłaszcza podczas podróży oraz po każdym posiłku. Ponieważ kolonya zawiera około 80% alkoholu, jest świetnym środkiem dezynfekującym i w ten sposób zapobiega zarażeniu się wirusem świńskiej grypy. Redakcja gorąco poleca spróbowanie tej metody - nie tylko w celach zdrowotnych, lecz również jako świetny środek odświeżający w trakcie długich podróży przez Anatolię.