napiwki

W nieturystycznych regionach Turcji nie spotkaliśmy się z oczekiwaniem na napiwek, lub wręcz jego żądaniem, jak to ma miejsce na wybrzeżu. W kilku lokalach płaciło się w kasie, jak w sklepie, otrzymując paragon i dokładną resztę. W karawanseraju w Pazar, pomiędzy Jaskinią Ballica a Tokat, wręczony napiwek kelner zaniósł szefowi a potem do kasy. Prawdę mówiąc, byliśmy w niewielu lokalach na wschodzie, ale może macie inne zdanie?

Roman

PS: Sytuacja wróciła do normy w Goreme :))

Fora: 

Napiwki

W naszych TwS-owych doświadczeniach ogólnie rzadko mieliśmy do czynienia z próbami wymuszania napiwków. Raczej, podobnie jak w krajach europejskich, po posiłku dostawaliśmy rachunek, a po jego uiszczeniu skrupulatnie wydawano nam resztę. Jeżeli posiłek jest smaczny, a obsługa profesjonalna, to zaokrąglamy kwotę rachunku w górę i mówimy, że reszty nie trzeba :) Tylko, że my z zasady nie jadamy w knajpach dla turystów (nawet w słynnym kurorcie Kusadasi jedliśmy w lokancie dla miejscowych, który może z zewnątrz nieco odstraszał surowym wystrojem, ale podawał pyszne jedzenie i nie naciągano na żadne napiwki). Nieliczne próby zjedzenia w lokalach dla obcokrajowców kończyły się u nas dramatem gastronomicznym, np. podaniem nad zupy z proszku po wygórowanej cenie...

Napisz proszę, jaką sytuację opisujesz jako 'normę' w Goreme, bo szczerze mówiąc, to nie wiemy?

Całkowicie się z Izą

Całkowicie się z Izą zgadzam. w tym roku tylko raz w Gumusluk doliczono mi tip do rachunku, ale to była knajpa turystyczna - byłam nam słuzbowo :(

Turcy, wbrew pozorom tak naprawdę nie dają napiwków. Chętnie je biorą, to co innego :D

W lokalnej mojej ulubionej knajpce GUL GUL w Kusadasi, tipy idą do oddzielnego pojemniczka skąd sa dzielone na koniec dnia.

A kiedy byłam na stacji benzynowej i tam myli mi samochód - w Turcji standardem jest, że jeśli się tankuje, to myją ci za darmo samochód - i chciałam dać napiwek, to mnie szef och..rzanił i powiedział, że oni otrzymują zapłatę za to i że to wysoce naganne, tylko rozpuszcza ludzi.

Tyle w temacie. 

zamieszkajwturcji

napiwki

Ja też jadam głównie w lokantach, omijam szerokie łuki knajpy z wypisanymi nazwami dań po angielsku. Co do napiwków, zwykle dokładnie wydają resztę, ale czasami przy kasie, gdzie płacimy, jest tip box.

Kiedyś chciałam dać napiwek kelnerce w cay bahcesi, od której dowiedzieliśmy się, że jest na nogach 18 (!) godzin (ale z jej twarzy nie znikał uśmiech!) no i musiała zanieść go do kasy, a te dodatkowe liry zgarnęła tęgawa teyze siedząca przy kasie. Więc basta ;)  

 

 

www.rodzynkisultanskie.blogspot.com

Napiwki

W Goreme jedliśmy kolację w restauracji przy głównej ulicy, wszystkie stoliki zajęte, ale chcieliśmy właśnie tam,  zresztą w innych też nie było pusto.

Zamówienie przyjął jeden chłopak (piszę chłopak ze względu na młody wiek i ubranie, zgoła nie służbowe, potem zająłą się podrywaniem dwóch Japonek), podał inny, a po zapłatę przyszedł z kwitkiem (nie paragonem, tylko wypisane, co zamówiliśmy, bez cen) jeszcze inny i podał - po angielsku -  cenę z dużą "górką". Zapłaciłem, ale z przeświadczeniem, że napiwek został wymuszony, a - biorąc pod uwagę, że to rodzaj nagrody za dobrą obsługę - nie należał się, bo jedzenie było marne, a wino ciepłe.

Tzn. kara powinna być dla kucharza, a nie kelnera, ale ci też nie byli lepsi...

 

Z pobytów hotelowych w krajach Orientu  wyniosłem wniosek, że za wszystko trzeba dawać napiwek, chociaż nikt ostentacyjnie nie wyciąga ręki, więc zwykle daję. 

Dlatego uważam za "normę" to, że pobrali napiwek, ani też nie chciałem się wykłócać o parę lir, zwłaszcza, że knajpianym zwyczajem, zaraz po zamówieniu zabrali menu z cenami.

Siedząca obok dość osobliwa rodzina, mówiąca po francusku, też się zdumiała, jak otrzymała rachunek (sądząc po mimice gościa, który sam był ubrany jak mim - hippis) i coś tak wyjaśniał. Może tylko w tej restauracji taki obrządek? Jakoś nie wierzę, wszak to międzynarodowy obyczaj gastronomików, a tureckie kurorty są na pewno międzynarodowe :)))