Quo vadis, Turcjo ?

Zdezaktualizowało się Jacky'owe "tak tu cicho" - w Turcji grzmi!

Jako człek niekompetentny nie chcę analizować : kto komu i po co, lecz zapoczątkować dysputę o przyszłości naszych destynacji turystycznych w Turcji.

Bo wyobraźnia podsuwa mi czarny scenariusz: Turcja się islamizuje oficjalnie, koniec z Ataturkiem i westernizacją, koniec ze swobodą i bezeceństwami zachodnich i wschodnich "turystów", Kurdów za twarz, jandarma na każdym skrzyżowaniu ... I koniec marzeń o wejściu na Ararat !

Czy podzielacie moje obawy?

Jeszcze parę dni temu knułam plan wyrwania się samochodem do Turcji w sierpniu, w celu eksploracji pn-wschodu kraju, ale po nieudanym przewrocie (wyreżyserowanym czy też nie) zarzuciłam te marzenia. Wybieram wojaż przez Węgry i Bałkany aż na Peloponez. W Turcji od paru lat sytuacja się moim zdaniem pogarsza, coraz trudniej mi tam wracać, niestety :(

Każdy, kto w Turcji bywał przed laty i teraz, zauważył że naród się zwrócił w stronę religii. W latach 90-tych nie widziałem tylu zawoalowanych kobiet, wprost przeciwnie, zdumiony byłem ich europejskim wyglądem i swobodą. A wedle mnie strój kobiet świadczy o islamizacji. W Berlinie na Kreuzbergu teraz nawet małe dziewczynki chodzą w chustkach, jak ich mamy. Faceci zwykle są ubrani na czarno, co też jest pewnie jakimś wyrazem religijnym. Ten przewrót mentalny chyba jest dziełem 15 letnich rządów Erdogana, i chyba to w kierunku reislamizacji kraju idzie. Czy to przejaw prawdziwej religijności prezydenta i przez to niezgoda na ataturkizm, czy koniunkturalna polityka regionalna, okaże się. Nie piszę, że zobaczymy, bo może się okazać, że nie dane nam będzie zobaczyć na własne oczy... Jak zdradziłaś swój zamiar podróży na płn-wschód to pomyślałem, że to rozsądny kierunek, ale dzisiaj to już chyba nie ma regionu, gdzie można się nie spodziewać przejawów niechęci czy wręcz ataku. Niestety, tamtejsi krew mają gorącą i przejście od uśmiechu do nienawiści zajmuje mgnienie oka ! A milcząca zgoda władz (z braku dotychczasowych zakazów) może zachęcać do "upominania" yabanci za niewłaściwe zachowanie. Pewnie to tylko duże oczy strachu taki scenariusz nasuwają, ale smuci mnie, że kolejna podróż do Turcji oddala się. A miałem nadzieję na Ararat w tym roku :(  Jedyny pożytek, to treningi i lepsza forma. Jaki  jest wybór? Myślę o Iranie, ale czy sytuacja w regionie się nie pogorszy i tam????

Niestety, ja też zauważyłam re-islamizację Turcji od lat 80-tych i 90-tych do teraz coraz więcej jest widocznych objawów wzmożonej religijności Turków. Nie mam nic przeciwko osobom religijnym, ale mocno niepokoi mnie odwrót państwa od zdecydowanego rozdziału władzy i religii. Sekularyzacja Turcji jako jedna z głównych idei Ojca Turków była dla mnie zawsze posunięciem godnym podziwu.

Sporo osób ciągle deklaruje, że do Turcji się w tym roku wybierze, ale ja rezygnuję i to z paru powodów:

1. Nie chcę swoim wyjazdem wspierać obecnego rządu i prezydenta TR, a poprzez podróż do tego kraju wyraziłabym w pewien sposób takie poparcie: zostawiając w kraju moje pieniądze, kupując wizę, której zniesienie obiecano Polakom 1,5 roku temu, itd.

2. Nie zamierzam siedzieć w jednym miejscu, bo moje wyprawy do Turcji zawsze polegały na jeździe w nieznane. Obecnie nieznane = ryzykowne, nastroje są napięte, Kurdowie rozwścieczeni linią polityczną rządu, trwa polowanie na czarownice czyli zwolenników tego dziwnego przewrotu.

P.S. Jeżeli myślisz o Iranie, to może przekuj słowa w czyn, zanim okaże się, że i ten kierunek jest już niedostępny dla wojażerów.

I tak mam szczęście, że zdążyłem zwiedzić Aleppo, Damaszek, Palmyrę w Syrii.  Zazdroszczę Ci Urfy, Harranu, Mardinu, Midyatu... Zostawiłem sobie na później, razem z lepszym poznaniem Van, i już po frytkach :(

Znajomi byli w Iranie w kwieniu i czerwcu. Jedna wycieczka z biurem zapaleńców, druga samodzielnie (tylko kobieta). Odczucia były podobne - jest bardzo sympatycznie i bezpiecznie. Też zaczynamy myśleć o tym kierunku bo nigdy nie wiadomo, czy to nie ostatnia okazja... np. z Syrią nie zdążyliśmy...

I jest mi bardzo smutno,że mam i chyba muszę mieć takie samo zdanie na temat przyszłości naszych podróży do Turcji...pozostaje cieszyć się,że zdążyliśmy tam być! Iza,na Peloponezie pamiętajcie o Monemwasi:)

 

O Monemwasii pamiętałam już w zeszłym roku, o Mistras również :) Chociaż kusi mnie ponowne zwiedzanie, bo to urokliwe miejsca o wspaniałej historii.

Nie zgodzę się, że Turcja się islamizuje. Ona zawsze była islamska. Po prostu od czasów Ataturka sprawy religii i obrzędowości były spychane na trzeci plan i stąd pewnie wrażenie sporej laickości tego kraju. Dziś, gdy rządzą islamiści, ludzie nie tylko że nie są zniechęcani, ale są nazwet zachęcani do obnoszenia się ze swoją wiarą i poglądami. Dodatkowo zbiegło się to ze zmianami w islamie w ogóle i demografią, która zawsze sprzyjała biedniejszym i bardziej religijnym. 

Jedyne co mnie zdziwiło - tak w perspektywie wielu lat - to to, że Erdogan tak mocno się trzyma. Po prostu gospodarczo dobrze sobie radzi. Zmiany w Turcji widać gołym okiem. Myślałem, że dopadnie ich jakiś kryzys i całe poparcie dla AKP się sypnie. Myliłem się. No i może jeszcze to, że tak mocno rozeszły się drgoi Kurdów i AKP, ale to już wina sytuacji w Syrii. Turcy wspólnie z możniejszymi podgrzewali ten konflikt, by pozbyć się al-Asada i odbiło im się to czkawką przez wzrost nastrojów narodowych wśród części Kurdów.

Islamskie był sułtanat i imperium Osmanów, Republika Turcji była i jest państwem świeckim, a na straży świeckości i rozdziału religii od państwa stoi armia. Co prawda Erdogan trochę pozmieniał w konstytucji ale w dalszym ciągu armia jest gwarantem laickości. Może stąd się wziął tem żałosny zamach?  Dlatego twierdzenie że Turcja się islamizuje jest zasadne.

Turcja sobie dobrze radzi i nie potrzebuje już UE, więc ogrywa Merkel i Tuska dzieci, i robi swoje. Mnie przeraża widmo potężnej islamskiej armii NATO, bo kto jej sprosta?

,

To zależy co się rozumie pod pojęciem państwo. Jeśli te wszystkie instytucje sprawowania władzy, to tak - Turcja była i dalej jeszcze jest laicka. Mi bardziej chodziło o społeczeństwo.

Armia już chyba nie stoi na straży laickości i idei kemalizmu. Po to było całe to pozorowanie chęci wejścia do UE, by pod pozorem dbałości o instytucje demokratyczne ukrócić rolę armii w państwie. Dodatkowo przez ponad dekadę rządów na pewno wprowadzono w szeregi armii swoich. A też - o ile pamietam - już kilka lat temu robiono jakieś czystki w armii. Teraz armia już będzie w pełni na usługach rządu, co niby w demokratycznym państwie jest rzeczą naturalną, ale w przypadku Turcji to nowość. 

To, że Erdogan ogrywa Unię to plus dla niego. Życzyłbym sobie, by rządzący Polską wykazywali się takim sprytem i cwaniactwem w walce o dobro państwa. Kadafi pierwszy mówił o tym, jaką rolę odgrywają państwa buforowe w ochronie Europy przed zalewem uchodźców, ale nie potrafił tego spieniężyć. A Erdogan po prostu na jakiśczas otworzył nieformalnie granicę. Zaszantażował. Dostał, co chciał i z powrotem granicę zamknął. Jak dla mnie majstersztyk, bo nie dość, że szantażystę Unia opłąca to mu jeszcze dziękuje. 

Mnie widmo islamskiej armii w NATO nie przeraża. Przerażająco będzie dopiero, gdy ta armia wyjdzie z NATO. Ale to dopiero za dekadę, dwie. 

Obawiam się że zislamizowana armia nie przeciwstawi się islamistom z Kalifatu.    Z Kurdami, Ormianami, może nawet z Gruzją nie będzie się się ociągała. Im potrzebny jest wróg, jak zresztą wszystkim generałom.

Twoja kostatacja dotycząca Kadafiego jest interesująca. Jak wziąć pod uwagę skutki rozpieprzenia pożytecznych z naszego punktu siedzenia reżimów w Iraku, Libii, Syrii, osłabienia Tunezji i Algierii, to Europa powinna wystawić potężny rachunek USA za skutki tej polityki...

ale kto wie, czy wkrótce nie zapoznamy się  efektem Turexitu z NATO...

Kto wie, czy nie będzie to kolejny ruch domino...

Kto i co będzie na końcu ? 

cardiologistsnode