2013 Icmeler/Bodrum

Relacja z naszej tegorocznej podróży do Turcji to powinna być raczej relacyjka :) Ale nie będzie!!!!!

Dzięki Came Pl spędziliśmy w Bodrum tygodniowe wakacje w Ersan Resort&Spa, korzystając z komfortowego pobytu All+, wykupionego w Wezyr Holidays. Warunki komfortowe, serwis znakomity, kuchnia zadowalająca, pogoda w sam raz, czyli spełnione wszystko to, po co Polacy i wszyscy inni Europejczycy złaknieni wypoczynku przybywają do Turcji.

Bodrum

Z 7 dni pobytowych 3 dni spędziliśmy na zwiedzaniu. Najpierw pojechaliśmy dolmuszem do Bodrum, ponieważ Ersan znajduje się kilka kilometrów na wschód od Centrum. Otogar znajduje się w centrum,więc idąc do Zamku przechodzi się przez pasaż handlowy.

Bodrum

Dla „niektórych” zakupy to kwintesencja pobytu w Bodrum, więc musieliśmy (będąc w kilkuosobowej grupie) spędzić tam trochę czasu, w efekcie trafiliśmy na południową przerwę w muzeum. We czworo powędrowaliśmy wzdłuż mariny z zamiarem dotarcia do Bramy Myndos. Okrężną ulicą, podziwiając białe rezydencje, tonące w zieleni i kwieciu, trafiliśmy do ruin zabytku z czasów Mauzoleosa. Potężne baszty bramy świadczą, że w Halikarnasie wszystko było monumentalne. Mury miejskie miały 5 km długości, lecz zostały zniszczone przez Aleksandra Wielkiego a ruiny wykorzystane przez Joannitów.  Przed bramą wije się sucha fosa, jak podaje opis 56 m długa, 7 m szeroka, głęboka (kiedyś) na 2,5 m.Bodrum

Brama i fosa zaznaczyły się w historii podczas walk Aleksandra Wielkiego z Persami i Karyjczykami o Halikarnassos. W pobliżu znajduje się podwójny grobowiec z IV w. pne. Nieco dalej na zachód znajdują się kolejne grobowce (necropolis), ocalało 17 sztuk, w tym jeden z piękną mozaiką na podłodze.

Bodrum

Fosa i okoliczne błonia zasłane są kamiennymi fragmentami budowli, z których prawie każdy w Polsce stanowiłby muzealny obiekt zabytkowy, a tu leżą sobie ich tysiące!  Widać nie przydały się do budowy Zamku Joannitów :) Ustaliliśmy azymut na widoczny z daleka teatr i w upale doczłapaliśmy do dwupasmówki, którą trzeba było przebiec, bo przejścia dla pieszych nie przewidziano.. Teatr – oczywiście z czasów Mauzoleosa – był zamknięty, a szkoda, bo sprawia wrażenie dobrze zachowanego. Powrót na drugą stronę drogi pozwolił zobaczyć przepiękną panoramę Bodrum, z dominującym Zamkiem Św. Piotra. Fociliśmy do woli!Bodrum

Potem droga powiodła do Muzeum Mauzoleosa. Wstęp 8 lir, ale ekspozycja nie warta tych pieniędzy. Z mauzoleum zostały smętne resztki, jeden z cudów świata antycznego pokazują plansze oraz prezentacja wideo. Po resztę trzeba się wybrać do Londynu.

Bodrum

Wykopaliska odsłaniają raczej podziemne części budowli, z systemem kanalizacji. Interesujący szczelinowaty tunel, znajdujący się w południowej ścianie wykopaliska, był niestety nieprzechodni z powodu błota.

Kierując się do centrum wstąpiliśmy do lokalnej knajpki oferującej pide i posiliwszy się smacznym jedzeniem oraz efesem, udaliśmy się do Zamku. Wstęp 20 lira, widać wszystko w Bodrum musi być drogie :) Zamek jest jednak wart zwiedzania – kilka unikatowych ekspozycji, m.in. dokumentującej sukcesy archeologii podwodnej, w tym „szklany wrak” z 1025 r, rekonstrukcja statku z amforami zXVw p.n.e., ponadto  grobowiec księżniczki karyjskiej (nie wolno fotografować!), muzeum eksponujące precjoza i monety z Halikarnasu, a w kaplicy zamkowej – muzeum wyrobów ze szkła, w tym eksponaty z XV w p.n.e. Zwiedzać można także wieże angielską, niemiecką i hiszpańską (wieżę węży).  Przechadzka po murach obfituje w piękne panoramy na Bodrum i okolice. Trzy godziny przeszły pędzikiem.

 Bodrum

Bodrum posąg rzymskiego gubernatora ze Stratonikei  I w.n.e.

Bodrum

W poniedziałek wypożyczyliśmy Fiata Fiorino 1,3 diesel i zrobiliśmy trasę wokół półwyspu Bodrum. Głównym celem była wioska Gümüşlük, gdzie znajdują się pozostałości starożytnego  Myndos. Nas zaciekawiła najbardziej Wyspa Królików, na którą można się dostać brodząc po uda w wodzie. Na wyspie znajdują się fundamenty dawnej zabudowy, częściowo zabezpieczone przez archeologów tureckich. Po powrocie na ląd wpadliśmy w ręce restauratorów, oferujących obiad z owoców morza – dla 4 osób miał kosztować 160 lir.

Gumusluk

Gumusluk

Dalsza podróż północną częścią wyspy dostarczyła pięknych widoków, ale poza skalnymi pomieszczeniami w Golturkbuku, nie natrafiliśmy na żadne atrakcje historyczne.

Bodrum

Powróciliśmy zatem do hotelu. Wieczorem, niesyci zwiedzania, pojechaliśmy w kierunku Milas, aby zwiedzić widoczne na mapie stanowiska: Kyndya, Hisar, oraz miasteczka Güllük z zamkiem lub kościołem. Po raz kolejny okazało się jednak, że mapy Turcji nie są wiarygodne, bo tylko Güllük istnieje rzeczywiście, ale zabytków nie ma :) Zrobiwszy ze 100 km wróciliśmy do hotelu na pyszną kolację z owoców morza, za darmo, można powiedzieć.

Güllük

Wtorek to dzień targowy w Milas, miasta i regionu słynącego  z dywanów. My widzieliśmy tylko wielkie targowisko owoców, warzyw i innych łakoci. Targ tekstylny to porażka: chińszczyzna i badziewie, dywany oferowały dwa sklepy przy ulicy… Może nie trafiliśmy we właściwe miejsce? Zobaczyliśmy w centrum restaurowany han (karawanseraj) i uciekliśmy od tego tłumu i harmideru.

Milas

Skierowaliśmy się do Labrandy, do której przez 12 km wiedzie dobra droga asfaltowa, a ostatni odcinek górski to była próba wytrzymałości dla autka.Labranda to miasto Kariów (czyt. w TwS), którzy mieli tu swoją świątynię już w VI w B.C.W  IV w. p.n.e. ulegli Mauzoleosowi  i świątynia została rozbudowana w stylu helleńskim, z wielką świątynią Zeusa w centrum. Pożar w IV w spowodował opuszczenie tego miejsca kultu. Być może dlatego zachowało się w dobrym stanie, dając świadectwo wielkiej pracy i umiejętności antycznych społeczności. Opis stanowiska zamieszczę w osobnym artykule.

Labranda

Zwiedzanie zajęło nam 3 godziny, byliśmy jedynymi turystami, kasa z napisem 5 TL była nieczynna. Oprócz nas było kilku tubylców i liczne zwierzęta.

Powróciliśmy do Milas i drogą 525 pojechaliśmy kilkanaście km do Euromos, gdzie zobaczyliśmy świetnie zachowaną świątynię Zeusa z czasów rzymskich. Za oglądanie płaci się 5 lirów od osoby. Poza świątynią są nikłe pozostałości innych budowli: agory, nekropolii, teatru, murów, ale nie wartało trudzić się ich szukaniem… Dobrze, że jest toaleta i mogłem umyć z kurzu sandały:)

Euromos

Ostatnim punktem zwiedzania była twierdza Beçin Kalesi, górująca nad Milas kilka km na południe. Wstęp wolny, twierdza nie jest zamykana. Wejście stromą drogą po kamiennych schodach, wykonanych z kolumn. Na szczycie wiele ruin budynków (dwa jeszcze zamieszkane), resztki baszt i murów obronnych, cysterna z łukowym sklepieniem, a przede wszystkim potężny maszt z flagą Turcji no i wspaniałe panoramy  Milas i okolicy. Patrząc na południe widać  grobowiec,  jakieś budynki,  liczne ruiny i same fundamenty. To pozostałości miasta założonego przez wodza osmańskiego Mentese w XIV w. Widoczne fragmenty murów oraz licznie odtworzone fundamenty i zarysy budynków świadczą, że było to duże miasto. Odbudowany grobowiec Ahmetgazi był zamknięty, w pobliżu znajdują się za to otwarte ruiny mauzoleum, hanu, hamamu beya i wielkiej łaźni oraz silne źródło wypływające z fontanny. Jest co zwiedzać, a w dodatku poza murami widać następne stare budynki… Niestety, opisy stanowiska są bardzie niż skąpe.

Becin Kalesi

Becin Kalesi

Zwiedzanie zaostrzyło apetyt, zjedliśmy dość smaczne tureckie dania w przydrożnej lokandzie i na wieczór dotarliśmy  do hotelu. Ale dzień się jeszcze nie skończył! Bo trzeba wiedzieć, że intensywnie wymienialiśmy sms-y z ekipą TwS, która też przybyła do Bodrum i dlatego mogliśmy się spotkać. Pojechaliśmy zatem do hotelu Atrium i przegadaliśmy z Izą  do północy ! Prawda, że niezwykłe spotkanie ? Nie udało się w Koszalinie, udało w Bodrum!

Potem nie wydarzyło się już nic interesującego – normalna wypoczynkowa laba: jedzenie, spanie, kąpiele (morskie, słoneczne, basenowe), dzienne i wieczorne Polaków rozmowy przy drinkach… Wreszcie wyjazd na lotnisko i wylot do Polski. Koniec wypoczynku…

 

...jego oblicze wydaje mi się dziwnie znajome :)

Pewnie dlatego, że posąg pochodzi ze Stratonikei, gdzie byłaś, a ja nie :))