Terry Richardson i jego tureckie wyprawy

Po przedstawieniu naszym czytelnikom sylwetki Pat Yale, nadszedł czas na kolejnego miłośnika podróży po Turcji. Terry Richardson jest współautorem konkurencyjnego w stosunku do Lonely Planet przewodnika po Turcji, wydawanego w serii Rough Guides. Najnowszym dziełem książkowym Terry'ego jest natomiast wydany w tej samej serii przewodnik po Istanbule.

Oprócz pisania książek Terry zajmuje się wytyczaniem szlaków turystycznych przez Anatolię. Razem z Kate Clow wytyczył dwa pionierskie szlaki piesze: Drogę Licyjską i Szlak Świętego Pawła, a ostatnio zajmuje się wytyczaniem i opisywaniem szlaków wędrownych w górach Kaçkar, wznoszących się nad wybrzeżem Morza Czarnego, niedaleko granicy z Gruzją.

Terry Richardson studiował historię starożytną na angielskim Uniwersytecie w Sheffield, a do Turcji trafił po raz pierwszy zachęcony ogromną spuścizną starożytnych cywilizacji. Stopniowo jego zainteresowanie Turcją rosło, by w końcu doprowadzić do przeprowadzki. Obecnie Terry mieszka na wybrzeżu Morza Śródziemnego, w Antalyi, skąd wyrusza w swoje wyprawy po kraju.

Dodatkowym zajęciem Terry'ego jest pisanie reportaży dla Today's Zaman, związanych, oczywiście, z wędrówkami po Turcji, jak również z bardziej ekstremalnymi formami spędzania wolnego czasu. Poniżej przedstawiam próbkę pisarskiej działalności Terry'ego z cyklu Digging up Turkey’s past (Odkopując przeszłość Turcji) w telegraficznym skrócie i gorąco zachęcam do lektury oryginalnych tekstów, zarówno tych dotyczących zwiedzania Anatolii, jak i esejów historycznych.


Epoka kamienia całkiem łupanego: James Mellaart w Çatalhöyük


Totally stone age: James Mellaart at Çatalhöyük (24 lutego 2010)


Artykuł przedstawia splecione ze sobą nieodłącznie historie odkrycia neolitycznego miasta Çatalhöyük oraz pełną kontrowersji biografię jego odkrywcy - Brytyjczyka Jamesa Mellaarta.

Çatalhöyük to wzgórze powstałe jako nagromadzenie kolejnych warstw osadnictwa ludzkiego. Mellaart po raz pierwszy dotarł do niego w 1958 roku, w poszukiwaniu interesującego stanowiska archeologicznego. Najbardziej ucieszył się z powodu braku warstw późniejszych niż neolityczne, tj. greckich, rzymskich czy średniowiecznych. Było to "niezanieczyszczone" stanowisko prehistoryczne, co mocno zmotywowało Mellaarta do podjęcia badań.

Prace wykopaliskowe w Çatalhöyük ruszyły w 1961 roku i doprowadziły do sensacyjnego odkrycia, które dowodziło, że ludzie uznawani za prymitywnych potomków łowców i zbieraczy potrafili wybudować stałą osadę liczącą sobie około 8 tysięcy mieszkańców. Odkopane domostwa stały tak blisko siebie, że trzeba do nich było wchodzić przez dziurę w dachu. Domy te, których Mellaart odkopał 200, były wyposażone w gliniane piece i ławy wzdłuż ścian, ale największą sensacją było odkrycie ściany udekorowanej rysunkiem myśliwych w pogoni za jeleniem. Było to pierwsze tego typu znalezisko, gdyż poprzednie neolityczne obrazy powstawały na ścianach jaskiń.

W Çatalhöyük dokonywano rytualnego pochówku zmarłych, wraz z należącymi do nich przedmiotami. W przypadku mężczyzn była to broń, a w przypadku kobiet - biżuteria i obsydianowe lusterka. Duża ilość odkopanych figurek bogini-matki doprowadziła Mellaarta do postawienia teorii o matriarchalnym społeczeństwie Çatalhöyük. Obecnie figurki te można obejrzeć w Muzeum Cywilizacji Anatolijskich w Ankarze.

Znaczenie prac archeologicznych w Çatalhöyük było ogromne. Po pierwsze Mellaart udowodnił, że Anatolia jest ważnym regionem w rozwoju człowieka epoki neolitu. Po drugie, Çatalhöyük było w momencie jego odkrycia uznawane za najstarsze miasto na świecie. Konkurować z nim mogło jedynie Jerycho, które było jednakże dziesięciokrotnie mniejsze. Opublikowana w 1967 roku praca Mellaarta Catal Huyuk: A Neolithic Town in Anatolia prawie natychmiast zyskała miano klasycznej.

Obecnie wiadomo, że istnieją miasta starsze niż Çatalhöyük, a sam Mellaart został w 1964 roku odsunięty z pozycji dyrektora prac wykopaliskowych. Jego dalszą karierę naukową przyćmiły liczne kontrowersje i skandale zawodowe oraz niedyplomatyczne wypowiedzi. Tym niemniej znaczenia jego odkrycia nie można przecenić.

Więcej o Çatalhöyük oraz perypetiach osobistych i zawodowych Mellaarta możecie przeczytać w oryginalnym artykule Terry'ego Richardsona, a fascynatom historii Çatalhöyük polecam następujące pozycje książkowe: Michael Balter The Goddess and the Bull oraz Ian Hodder The Leopard’s Tale.

Powrót do spisu treści


Siódmy cud świata: Charles Newton w Bodrum


Seventh wonder of the world: Charles Newton in Bodrum (17 lutego 2010)


Historia odkrycia ruin słynnego Mauzoleum, jednego z Siedmiu Cudów Świata Antycznego to opowieść detektywistyczno-kryminalna, z wątkiem edukacyjnym na dodatek.

Pracy detektywa wymagało zlokalizowanie samego Mauzoleum, o którym wiadomo było, że znajduje się gdzieś pod zabudową współczesnego Bodrum czyli starożytnego Halikarnasu. Za działalność o wymiarze kryminalnym można uznać rabunkową archeologię Brytyjczyków w XIX wieku, którzy większość tego, co wykopali spod ziemi wywieźli do British Museum w Londynie. Natomiast wątek edukacyjny to wnioski, jakie władze Imperium Osmańskiego wyciągnęły z brytyjskich aktów wandalizmu archeologicznego, za którego skutki wiele krajów, w tym Turcja, płaci po dziś dzień, rozpoczynając walkę o odzyskanie wywiezionych eksponatów.

Poszukiwania Mauzoleum prowadzone były przez Charlesa Newtona, kustosza z British Museum. Niewątpliwie zainspirowały go do podjęcia wyprawy przysłane do muzeum przez ambasadora brytyjskiego w Istanbule pokryte reliefami płyty, usunięte ze ścian Zamku Świętego Piotra. Stanowiły one dowód, że do budowy zamku wykorzystano fragmenty Mauzoleum, które musiało znajdować się gdzieś w pobliżu.

Teoretycznie Charles Newton został mianowany wice-konsulem Mityleny, czyli greckiej wyspy Lesbos. Jego praktycznym zadaniem było znalezienie Mauzoleum i dostarczenie jak największej części znaleziska do Londynu. Tak wówczas rozumiano młodą dziedzinę, jaką była w połowie XIX wieku archeologia: znaleźć i wywieźć.

W 1856 roku Charles Newton przybył do Bodrum na pokładzie kanonierki HMS Gorgon. Wraz z nim przypłynęło 150 osób mających wspomagać go w realizacji zadania. Byli to między innymi saperzy pod dowództwem Roberta Murdocha Smitha. Ekspedycja dysponowała nawet, co było w owych czasach nowością, aparatem fotograficznym, do obsługi którego został oddelegowany jeden z saperów. Budżet przedsięwzięcia zamykał się w hojnej kwocie 2000 funtów.

Mauzoleum znaleziono na podstawie obserwacji ścian lokalnych domostw (tzw. konak) oraz murów otaczających ogrody. W pobliżu Mauzoleum wiele z nich było wymurowanych z użyciem antycznych fragmentów budowli. Najprawdopodobniej odkrycia Mauzoleum nie dokonał osobiście Newton, a saper Smith, jednakże dla dyplomaty i naukowca myśl, by przypisać komu innego takie osiągnięcie była niewyobrażalna, więc oficjalnie Charles Newton został uznany za odkrywcę Mauzoleum.

Aby przeprowadzić prace wykopaliskowe należało jeszcze odkupić od lokalnych mieszkańców ich tereny i posiadłości, co nie obyło się bez przeszkód i kosztowało Newtona mnóstwo pieniędzy. Prace archeologiczne ruszyły w styczniu 1857 roku. Znaleziono między innymi ogromny posąg konia z jeźdźcem, który Newton uznał za fragment gigantycznego rydwanu, który według Pliniusza ozdabiał dach budowli. Lista inny ciekawych znalezisk była długa i obejmowała posąg samego Mauzolosa, jak również posąg jego siostry, a zarazem żony Artemizji oraz relief przedstawiający Amazonkę jadącą konno.

Aby przetransportować wszystkie znalezione eksponaty potrzebowano przeszło 200 skrzyń, które pieczołowicie przetransportowano na pokład HMS Gorgon, a następnie do Londynu, gdzie można je po dziś dzień oglądać w British Museum. Misja Newtona jednakże jeszcze się nie zakończyła. Historia jego działań obejmuje jeszcze wydarcie ze ścian Zamku Świętego Piotra posągów lwów oraz przywłaszczenie pomników przedstawiających kapłanów i kapłanki umieszczonych wzdłuż "świętej drogi" prowadzącej z Miletu do Didymy. Zaledwie jeden lew z Bodrum zachował się na terenie Anatolii i obecnie wystawiony jest w Muzeum Archeologicznym w Istanbule.

Warto wspomnieć, że obecnie trwają starania rządów wielu krajów, z których wywieziono eksponaty archeologiczne o wielkiej wartości, o ich odzyskanie z British Muzeum. Wśród krajów zabiegających o zwrot znajdują się Grecja i Turcja.

Wszystkich, których zaciekawiły dzieje działalności Charlesa Newtona zapraszam do zapoznania się z oryginalnym artykułem Terry'ego Richardsona na stronach Today's Zaman.

Poczytaj więcej o samym Bodrum.

Powrót do spisu treści


Tomb Raider: Charles Fellows w Licji


Tomb Raider: Charles Fellows in Lycia (27 stycznia 2010)


Historia Charles'a Fellowsa jest doskonałą ilustracją dziejów typowego przedstawiciela klasy próżniaczej, opisanej przez Veblena. Urodzony u schyłku XVIII wieku Fellows najwyraźniej nie miał nic innego do roboty niż rabowanie Anatolii ze skarbów jej przeszłości.

Po kilku wyprawach do Azji Mniejszej, inspirowanych raczej "romantyzmem" niż naukową dociekliwością, Fellows powrócił do Licji, na pokładzie statku HMS Beacon. Celem wyprawy było wywiezienie do Anglii tyle zabytków, ile się uda nagrabić. Co prawda według ówczesnych norm moralnych czynu Fellowe'sa nie można było nazwać kradzieżą, gdyż posiadał on zezwolenie samego sułtana, ale z drugiej strony, jeżeli rościł on sobie prawo do traktowania z góry współczesnych mieszkańców Licji (jego opisy pozostawiają wrażenie obcowania ze "szlachetnymi dzikimi"), to czemu nie można by potępić działań Fellowe'sa z punktu widzenia człowieka żyjącego w XXI wieku?

Fakty pozostają faktami, Fellows wywiózł z Ksantos wiele grobowców licyjskich, które zostały wysłane do Londynu, natomiast ich repliki pozostające na terenie Turcji stanowią nędzną namiastkę skarbów antyku. Niestety Terry Richardson w swoich rozważaniach wydaje się być zbyt pobłażliwy i liberalny, ale czegóż można się spodziewać po poddanym Jej Królewskiej Mości?

Poczytaj więcej o dziejach Licji.

Powrót do spisu treści


Odkopując Efez z Johnem Turtle Woodem


Unearthing Ephesus with John Turtle Wood (19 stycznia 2010)


Trudno wyobrazić sobie wycieczkę objazdową po Turcji, która nie ma w programie odwiedzin w Efezie - najbardziej popularnym mieście starożytnym na terenie Anatolii, obleganym przez 3,5 miliona turystów rocznie. Wycieczkowicze, robiący sobie obowiązkowe zdjęcia z Biblioteką Celsusa w tle zapewne nie wyobrażają sobie tego miejsca przed rozpoczęciem prac archeologicznych. Ruiny Efezu sprawiają bowiem wrażenie, jakby stały w obecnym stanie od czasów antycznych.

Tymczasem nie zawsze tak bywało, a XIX wieczni podróżnicy opisywali wizyty w Efezie jako rozczarowujące. Jedyną atrakcją były, zresztą błędnie zidentyfikowane, pozostałości jednego z Siedmiu Cudów Świata - świątyni Artemidy. Sądzono wówczas, że znajdują się one w pobliżu dawnego portu. W rzeczywistości ukryte były o stóp wzgórza Ayasoluk, a odkrył je w 1869 roku John Turle Wood. Temu odkryciu zawdzięcza on zresztą początki międzynarodowej sławy.

Paradoksem jest, że Wood dotarł na Wybrzeże Egejskie nie jako archeolog, a jako projektant linii kolejowej Izmir - Denizli. Z czasem jednak coraz mniej interesowały go tory, a coraz bardziej pochłaniała obsesja nieodkopanymi pozostałościami Efezu. W celu prowadzenia prac udało mu się zdobyć wsparcie finansowe British Museum, jak również pozwolenie władz osmańskich na prowadzenie prac wykopaliskowych oraz na, co uznawano wówczas za oczywistość, wywóz znalezisk do Anglii.

Obsesja Efezem doprowadziła Wooda do tego, że codziennie spędzał osiem godzin na dojazdach z miejsca zamieszkania pod Izmirem do terenu wykopalisk. Jednakże po kilku miesiącach zmęczenie na tyle dało mu się we znaki, że wynajął pokój w Selçuku - w spacerowej odległości od wykopalisk. Dodatkowym utrudnieniem podczas pierwszego roku prac był obojczyk, złamany wskutek upadku do płytkiego wykopu. Kto śmie twierdzić, że archeologia to bezpieczna dyscyplina naukowa?

Wood prowadził wykopaliska w Efezie przez dziewięć lat, często stając w obliczu braku gotówki, co zmuszało go do porzucenia swojej pasji i powrotu do zawodu projektanta kolei. Zapewne zazdrościł milionerowi Schliemanowi jego ogromnych zasobów finansowych, które umożliwiały mu sfinansowanie prac w Troi z własnej kieszeni. Brak pieniędzy nie był jedyną przeszkodą w pracach: władze osmańskie, oskarżając Wooda o polowanie na skarby, wycofały pozwolenie na prowadzenie wykopalisk (z trudem odzyskane przy wsparciu konsula brytyjskiego z Izmiru), a komary, licznie występujące na podmokłych terenach, wywołały malarię o zgnębionego archeologa. Co gorsza, podczas pobytu w Izmirze, Wood został zaatakowany przez szaleńca, który zadał mu cios ostrzem w okolice serca. Cudem przeżył atak, jedynie by drżeć w obawie przez kolejnymi, inspirowanymi chęcią zdobycia cennych rzeźb i frezów z Efezu.

Poszukiwania Wooda miały również ciemniejszą stronę: większość znalezisk, za wyjątkiem posągu bogini miłości Wenus, została wysłana do Londynu w skrzyniach. Pomimo lojalności wobec władz brytyjskich Wooda nie opuszczały trudności. British Museum zagroziło zaprzestaniem wsparcia finansowego o ile nie zostaną odkryte pozostałości świątyni Artemidy. Wood zdołał jednakże odnaleźć ścianę świątyni, co przypłacił kontuzją stopy. Na szczęście jego żona Henrietta Elizabeth mogła pełnić rolę nadzorcy wykopalisk podczas niedyspozycji Wooda. W dalszych pracach wspierał go również nastoletni syn, jednakże zdrowie nie pozwoliło mu kontynuować wykopalisk po 1874 roku. Jego dokonania w Efezie wytyczyły jednakże szlaki następnym pokoleniom archeologów, którzy po dziś dzień pracują w tej słynnej lokalizacji.

Poczytaj więcej o samym Efezie.

Powrót do spisu treści


C.L. Woolley i hetyckie wspaniałości z Karkamış


C.L. Woolley and the Hittite splendors of Karkamış (13 stycznia 2010)


W początkach XX wieku niewiele wiadomo było o tajemniczym ludzie Hetytów. Co prawda ich stolica - Hattuşaş - została odkryta w 1893 roku, ale były to zaledwie początki zdobywania wiedzy o tych starożytnych władcach Anatolii. W 1911 roku brytyjski archeolog Leonard Woolley rozpoczął prace wykopaliskowe w Karkamış, położonym o 60 km na południowy-wschód od Gaziantepu.

Zarówno położenie geopolityczne Karkamış, jak i burzliwe czasy przed I wojną światową nie sprzyjały archeologowi. Lokalna ludność składała się głównie z Kurdów i Arabów, coraz śmielej występujących przeciwko słabnącej władzy centralnej imperium Osmanów. Dodatkowo, w pobliżu wykopalisk Niemcy gorączkowo usiłowali zakończyć budowę strategicznej linii kolejowej Berlin-Bagdad.

Woolley współpracował w Karkamış z drugim archeologiem - T. E. Lawrencem, który bardziej znany jest obecnie jako Lawrence z Arabii - podróżnik i agent brytyjskiego wywiadu. Ponadto Woolleyowi towarzyszył w pracach Fuad Bey, którego zadaniem było nadzorowanie wykopalisk tak, aby żadne nie uzgodnione z władzami eksponaty nie zostały wywiezione z kraju. Jego obecność była oznaką, że władze osmańskie w końcu zaczęły przeciwstawiać się rabunkowej archeologii mocarstw zachodnich.

Najcenniejsze wykopaliska z Karkamış to płyty bazaltowe i wapienne. Są one pokryte reliefami przedstawiającymi maszerujących żołnierzy, rydwany, święte zwierzęta oraz hetyckich władców i bogów). Niegdyś ozdabiały one pałace i świątynie, a obecnie są jedną z głównych atrakcji Muzeum Cywilizacji Anatolijskich w Ankarze.

Leonard Woolley reprezentował bezkompromisowy styl pracy. W swoich notatkach chlubił się, że zezwolenie na przedłużenie prac w Karkamış zdobył od urzędnika grożąc mu pistoletem. Nic więc dziwnego, że lata 1916-1918 spędził w tureckim więzieniu, jako szpieg działający dla wywiadu brytyjskiego. Nie przeszkodziło mu to powrócić do Turcji, po raz pierwszy tuż po zakończeniu wojny, a następnie w latach 30-tych i 40-tych, gdy prowadził wykopaliska w okolicach Antakyi.

Więcej ciekawostek i anegdot dotyczących wykopalisk w Karkamış oraz samego Leonarda Woolleya znajdziecie w oryginalnym tekście Terry'ego Richardsona.

Poczytaj więcej o dziejach Hetytów.

Powrót do spisu treści


Troja i Heinrich Schliemann


Troy and Heinrich Schliemann (6 stycznia 2010)


Terry Richardson powtarza w tym artykule doskonale znane dzieje fanatyka i odkrywcy Troi Heinricha Schliemanna, których nie będę po raz kolejny streszczać. Zainteresowanych odsyłam do książki Bogowie, groby i uczeni autorstwa C.W. Cerama oraz do obejrzenia fascynującego serialu dokumentalnego produkcji BBC In the search of the Trojan War.

Poczytaj więcej o samej Troi.

Powrót do spisu treści