Podróże nie kształcą czyli bojkotujcie Małego Podróżnika!

Parę lat temu redakcja Turcji w Sandałach nawiązała kontakt z portalem Mały Podróżnik. Jego autorzy, Anna i Krzysztof Kobusowie, akurat szykowali się do wyjazdu do Turcji i zwrócili się do nas z prośbą o porady w stylu - co, gdzie i jak zobaczyć w tym kraju. W efekcie - zawiązaliśmy znajomość, parę razy się spotkaliśmy i dobrze nam się rozmawiało na tematy podróżnicze i nie tylko. Nie spodziewałam się jednak, że przyjdzie mi kiedyś napisać te słowa: "BOJKOTUJCIE KSIĄŻKI PISANE PRZEZ KOBUSÓW!". Ich współautor, Krzysztof Kobus, pokazał niedawno swoje prawdziwe oblicze w publicznej wypowiedzi na Facebooku. W nawiązaniu do sytuacji w Grecji określił jej mieszkańców inwektywą "kozojebcy", a określenia tego bronił następnie jako uświęconego wielowiekową tradycją.

Mroczna strona Małego Podróżnika

Zostaliśmy wychowani w przekonaniu, że podróże kształcą. Każdy krok, jaki robimy poza własne, przytulne gniazdko, powinien inspirować, skłaniać do namysłu, obalać skamieniałe stereotypy, możliwe do zwalenia jedynie poprzez konfrontację z rzeczywistością. Wielu z pisarzy i blogerów podróżniczych potępia wczasowiczów, którzy wychynąwszy z bezpiecznego kokonu własnego domostwa natychmiast zaszywają się wyizolowanej od codzienności rzeczywistości hoteli all inclusive. Z drugiej strony - nauczyliśmy się cenić relacje podróżników, którzy wyglądają poza te bezpieczne przystanie wypoczynku, poznają życie codzienne mieszkańców danego kraju i przybliżają je tym bardziej nieśmiałym osobom. Do niedawna miałam wrażenie, że ekipa Małego Podróznika robi kawał dobrej roboty, przekonując do takiej formy podróży. Jak bardzo się myliłam!

Zawsze zdawałam sobie sprawę, że książeczki firmowane przez portal Małego Podróżnika powstają w efekcie sponsoringu - ambasada kraju X wysyła ich autorów do najbardziej atrakcyjnych turystycznie miejsc, w zamian otrzymując pean pochwalny na temat wiadomy. Jednak nie sądziłam, że owa merkantylna postawa rozciąga się również w przeciwną stronę - nie płacą nam, nie obwożą, nie dają nagród - więc może oblejmy ich wiadrem pomyj? W głęboko ugruntowanej tradycji mediów społecznościowych obrzydliwe określenie "kozojebcy" wydawało się zarezerwowane przez tzw. hejterów komentujących teksty o Arabach lub też, szerzej, o muzułmanach. Tymczasem pan Krzysztof Kobus, w wypowiedzi powalającej erudycją użył go do określenia Greków. Nie wnikam tutaj w sytuację ekonomiczną Grecji, obecny kryzys, niedawne referendum itp. kwestie, ale uważam, że objęcie całego narodu takim mianem jest obrzydliwe i plugawe!

Kozojebcy

Każdy naród ma swoje za uszami, przykładowo Polacy słyną za Odrą jako złodzieje - czy jest Wam przyjemnie to czytać? Używanie stereotypowych określeń i inwektyw ma naturalnie ważną funkcję w komunikacji społecznej - ułatwia ogarnięcie rzeczywistości osobom mniej zorientowanym, kanalizuje nienawiść wyprowadzając ją poza własny krąg, tworzy kozły ofiarne, dając upust negatywnym emocjom i frustracji. Jednym słowem, użycia określenia "kozojebcy" można się spodziewać, zwłaszcza w kręgach określanych popularnie jako "towarzystwo spod budki z piwem". Podobnie, jak zwrotu "ciapaci", "Arabusy" czy "brudasy" w stosunku do innych ludów południa.

Przenieśmy się jednak teraz w nieco inne kręgi towarzyskie. Otóż wyobraźcie sobie, że Wasze dzieci wybierają się na prezentację multimedialną prowadzoną w bibliotece publicznej przez znanych podróżników. Zachętą są piękne zdjęcia, ciekawa narracja, no i oczywiście - możliwość zakupu książek ich autorstwa w promocyjnej cenie. Poczciwie wyglądający pan z siwą brodą gorąco zachwala uroki Turcji, Szwecji czy też Tunezji... Ups, chwileczkę, czy to nie w Tunezji terroryści zamordowali ostatnio plażowiczów w znanym kurorcie? Ów dobrotliwy pan przekonywał, że strzelanina w najważniejszym muzeum w Tunezji o niczym nie świadczy, i do pewnego momentu miał rację - akty terroru zdarzają się zawsze i wszędzie. Jednak po kolejnej rundzie zamachowców, tym razem na plaży, nadal twierdził, że Tunezja jest bezpieczniejszym celem podróży niż Stany Zjednoczone i wiele innych krajów na świecie. Być może, ale uczciwość i rzetelność osoby publicznej, jaką jest niewątpliwie autor książek podróżniczych i prezentacji dla dzieci (!) zobowiązuje! Jako redaktor portalu poświęconego Turcji czuję tę odpowiedzialność i nikogo nie zachęcam do wyjazdu w południowo-wschodnie obszary kraju, nawet, jeżeli ryzyko jest tam nadal znikome. Polski MSZ ostrzega, bądźmy odpowiedzialni - czym innym jest podróżnik świadomy zagrożeń, a czym innym - rodzina z małymi dziećmi jadąca wygrzać się na słońcu.

Wracając do tej prezentacji w bibliotece - patrzycie na parę podróżników, słuchacie ich opowieści, pragniecie odwiedzić pokazane kraje. Wierzycie, że podróże kształcą, otwierają umysł na inność, odmienność, niecodzienność. Być może wierzycie nawet, że człowiek bywały w świecie nie może być ksenofobem czy rasistą. Niestety, to tak nie działa - co wywieziecie ze sobą w umyśle, z tym, najprawdopodobniej, wrócicie. Ów poczciwy pan Krzysztof, zachwalający sos z granatów z Harranu oraz uroki kuchni chorwackiej bez wahania użyje określenia "kozojebcy" w stosunku do Greków. Co więcej, w odpowiedzi na moją uwagę, że go nie przystoi, zareaguje falą nienawiści i zarzutem, że obrona Grecji równa jest zdradzie Turcji. To nie tak, panie Krzysiu - im więcej podróżuję, tym bardziej zdają sobie sprawę z własnych ograniczeń w pojmowaniu świata w całej jego złożoności - nie bądźmy rasistami, ksenofobami, prymitywnymi hejterami. To, że gorąco zachęcam do podróży po Turcji nie oznacza, że będę krytykować Greków, Ormian czy Włochów.

Podsumowując - pozwólcie się ponieść podróży, nie dajcie się pokonać stereotypom i BOJKOTUJCIE MAŁEGO PODRÓŻNIKA! Nie chcecie przecież, aby kolejne pokolenie podróżników zostało ukształtowane przez bezmyślne stereotypy i sponsorowane wpisy!

Odpowiedzi

chyba te słowa najlepiej oddają intencję...

może po takiej akcji Imć Krzysztof połapie się, że niechcący pospieszył trasą wyznaczoną przez innego medialnego hejtera zachęcającego do konsumpcji szczawiu na nasypie kolejowym i spadających śliwek ... 

Mnie załamało zdanie: "Ich długi proponują byśmy spłacili my"  Ten facet pisze książki???? 

 

A ja przekornie napiszę, że taki bojkot nie ma sensu. Każdą książkę powinno się oceniać tylko i wyłącznie za jej zawartość, a nie poglądy autora. Przecież idąc tym tropem żaden lewicowiec nie powinien czytać Cejrowskiego, a taki ja nie czytałbym Szczygła, żeby odnieść się tylko do literatury podróżniczej. Gdyby to rozszerzyć na muzykę musialbym wyrzucić pół płytoteki. To że ten Pan wypisuje bzdury o Grekach, nie oznacza, że Jego książka o Albanii czy innej Finlandii będzie do dupy. ps. Bronię Go tylko na potrzeby dyskusji bo w ogóle pierwszy raz o Nim słyszę. :)

Jeśli facet tak pisze "prywatnie", to pewnie tak myśli; ergo - podobne poglądy może przemycić w książkach. Dlatego ostracyzm jest na miejscu. Nie ma natomiast w tej sprawie znaczenia, w jaki sposób zdobywa fundusze na podróże i książki. Spotkałem ich na Pikniku nad Odrą. Powiem tak: Toni Halik i E. Dzikowska byli prawdziwi i oryginalni... A swoim obrzydliwym wpisem potwierdził brak klasy.

Jeżeli podobne poglądy przemyci w książce to należy to pokazać i wówczas nakłaniać do bojkotu. W przeciwnym razie byłby bojkot nie za rzeczywiste przewiny a za "myślozbrodnię". Ale to tylko teoria. Praktyka jest taka jak pokazała to Iza zamieszczając wypowiedź tego kolesia. Widać, że to zwykły cham. W dodatku średnio dosyć operuje polszczyzną jak na kogoś kto zarabia na życie pisząc.

Mam 42 lata nie mam złudzeń co do ludzkiej ,,kondycji,, a w dalszym ciagu takie ,przekonania,, powalają mnie na ziemie. Brak słów po prostu... Z wizytówki : ,,Podróżnicy, fotografowie i dziennikarze, którzy łączą pasję poznawania i opisywania świata.,, Kupa wiórów we łbie

Jest mi wstyd za wypowiedź pana Kobusa. Tak nie powinien wypowiadać się podróżnik, nie mówiąc już o firmie stylistycznej. Państwo Kobusowie są mocno lobbowani w związku z podróżami z dziećmi, jednak sądzę, że to chyba nie jest ich pasja, tylko pomysł na biznes.

widziałem ...

ale czy i kogo on "przeprosił" ?

 

Pan Kobus w publicznej wypowiedzi na FB raczył się w końcu ustosunkować do mojego protestu dotyczącego jego określenia Greków jako "kozojebców". Co prawda nie mam możliwości odpowiedzi bezpośrednio na jego profilu, bo mnie zablokował, co skutkuje również brakiem możliwości prostego dostępu do tej wypowiedzi. Czego się jednak nie robi w słusznej sprawie zwalczania głupoty i nieudolnych prób usprawiedliwiania jej poprzez szkalowanie mnie jako osoby, która miała cywilną odwagę zaprotestować przeciwko takim działaniom. Poniżej macie tekst nowego wpisu pana Kobusa, a pod nim - moje komentarze.

Pewnej osobie pękł właśnie wrzód nienawiści do mnie jaki miała od dawna. Za co ten wrzód narastał? Za publikacje o kraju co do którego uważa, że ma monopol na niego. Niestety z racji charakteru nikt nie brał poważnie tej osoby jako partnera do współpracy więc frustracja rosła i wrzód się wypełniał, ponieważ nienawidzi wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób weszli na jej poletko. Ja i Ania wyrośliśmy na jej wrogów nr 1.

Po rozczarowaniach jakie ta osoba przeżyła z jednym krajem postanowiła być tubą propagandową Greków. Po ich referendum gdzie w stronę reszty Europy wyciągnięto tysiące dłoni ze środkowym palcem napisałem co myślę o tych Grekach. Ta osoba rozumiem, że prowadza teraz swoje dzieci po greckich miasteczkach gdzie wożona jest figura z metrowym fallusem i łapą z palcem w wiadomym geście (podpisana by wiadomo było komu jest dedykowana) i opowiada dzieciom, że to teraz taka nowa grecka zabawa i to ich nie dotyczy.

Ja natomiast jak mi plują w twarz to nie mówię, że deszcz pada. Dlaczego mają mnie obrażać? To co o nich napisałem to nawet nie był promil tej złości jaką wylewają inni.

Grekom się więc odciąłem i proszę był to cudowny preteskt do tego by wrzód pękł, nienawiść się wylała zalewając wszystko dookoła tej osoby. W sumie cieszę się, że się ujawniła publicznie ze swoimi uczuciami. To wiele spraw upraszcza. Oczywiście nie było miłe dostać od tej osoby obelżywych wiadomości, a o poziomie ich świadczy propozycja "przelecenia delfinków które twoja żona broni".

Piszę to gwoli wyjaśnienia bo wiele osób pyta o co chodzi. Wiele osób mi napisało, że im dedykowane wrzody u tej osoby już pękły lub właśnie mają alarmowy poziom jadu - nie jestem więc jedyny. I aby była jasność szanuję wszystkich Greków, którzy nie obrażają reszty Europy.

Odpowiedż Krzystofa Kobusa

Tyle od pana Kobusa. Po pierwsze pragnę podziękować wszystkim osobom, które w odpowiedzi na jego wypowiedź usiłowały mu wyjaśnić niskie pobudki takiego wpisu, chociaż najwyraźniej ich starania nie odniosły należytego skutku. Po drugie - oto moja odpowiedź na przedstawione powyżej wypociny, mające na celu zdyskredytowanie mnie jako osoby, która działała z niskich pobudek.

1. "Pewnej osobie pękł właśnie wrzód nienawiści do mnie jaki miała od dawna." Najwyraźniej pan Kobus nie raczył zauważyć, nie mówiąc już o docenieniu i wdzięczności, promowania na portalu Turcja w Sandałach działalności Małego Podróżnika. Osoby dociekliwe z łatwością znajdą na TwS-ie wpisy promujące ich książki, w tym - wydawnictwa poświęcone Turcji. Co więcej, tuż przed rozpętaniem się sprawy związanej z publicznym określeniem Greków jako "kozojebcy" przez pana Kobusa złożyłam pani Annie Olej-Kobus propozycję promocji ich najnowszej książki poświęconej Turcji czyli tzw. Podróżownika. Poniżej możecie obejrzeć zrzut ekranu z naszej rozmowy w tej sprawie. Kto z Was potrafi dopatrzyć się w mojej rozmowie zazdrości i frustracji temu przyznaję medal z kartofla. Traktowałam to raczej jako kolejną szansę wypromowania Turcji jako atrakcyjnego kierunku podróży, pomimo że nikt mi za to nie płacił. Portal TwS jest prowadzony amatorsko i kompletnie nienastawiony na osiąganie zysków, więc prezentowane na nim poglądy i opinie nie są zaburzone czy też zniekształcone przez żądzę odniesienia korzyści materialnych. Dodam jeszcze, że około miesiąc temu nabyłam od pana Kobusa za sumę około 500 zł sprzęt Garmina do nawigacji gps, w dużej mierze z chęci wspomożenia finansowo przedsięwzięcia, jakim jest Mały Podróżnik, czy tak postępuje osoba nosząca w sobie od dawna urazę czy też "wrzód", który oczekuje na przecięcie?

Korespondencja z Anną Olej-Kobus

2. "Po rozczarowaniach jakie ta osoba przeżyła z jednym krajem postanowiła być tubą propagandową Greków." Tutaj w zasadzie brak mi słów - cały czas aktywnie prowadzę dwa portale tematyczne poświęcone Turcji - oprócz TwS-a jest to angielskojęzyczny Turkish Archaeological News. Miłośnicy Turcji ciągle mogą na tych platformach znaleźć mnóstwo ciekawostek, zdjęć i świeżych wiadomości o Turcji - czy tak objawia się rozczarowanie danym krajem? Publikację w tym roku trzech ebooków (książek elektronicznych) poświęconych Turcji, z których jeden jest dostępny całkowicie za darmo, chyba mogę już pominąć... "Niestety z racji charakteru nikt nie brał poważnie tej osoby jako partnera do współpracy" - tutaj lekkim gestem została przekreślona współpraca portalu TwS z Turkish Cultural Fundation, nasze publikacje w magazynach "All Inclusive" oraz "Globtrotter" oraz wystawa naszych zdjęć połączona z wernisażem w Koszalinie. Przypominam - TwS nie jest naszym źródłem dochodu, wszystkie te działania były pobocznym efektem naszych starań w przedstawieniu Turcji i jej najważniejszych atrakcji turystycznych.

3. "Ta osoba rozumiem, że prowadza teraz swoje dzieci po greckich miasteczkach gdzie wożona jest figura z metrowym fallusem i łapą z palcem w wiadomym geście (podpisana by wiadomo było komu jest dedykowana) i opowiada dzieciom, że to teraz taka nowa grecka zabawa i to ich nie dotyczy." Tutaj wyczuwam próbę zdyskredytowania mnie dydaktycznie, jako osoby narażającej własne dzieci na niestosowne dla nich widoki. Otóż żadnych takich scen nie zaobserwowaliśmy, natomiast właśnie wróciliśmy z 4-godzinnego trekkingu po terenie ruin ostatniej bizantyjskiej stolicy czyli Mistry, na terenie której podziwialiśmy i objaśnialiśmy naszym dzieciom znaczenie obrazów przedstawionych na późnobizantyjskich freskach w kościołach i monastyrach.

4. "Oczywiście nie było miłe dostać od tej osoby obelżywych wiadomości, a o poziomie ich świadczy propozycja przelecenia delfinków które twoja żona broni". Pomijając kulejącą stylistykę tej części wypowiedzi, w mojej odpowiedzi do pana Kobusa nie znalazły się żadne obelżywe wiadomości, a jedynie usiłowanie dorównania temu panu w wykazaniu się poczuciem humoru, najwyraźniej jednak działa to jedynie w jedną stronę czyli mamy podręcznikowy przykład tzw. moralności Kalego.

Podsumowując, mój protest przeciwko określaniu Greków jako "kozojebców" jest jak najbardziej aktualny, nie jest mi przykro i głupio, a co więcej widzę, że moja pierwotna reakcja na tak prymitywną wypowiedź była jak najbardziej uzasadniona.

zareagował w swoim FB profilu drugą ręką banując Izę...

czy starczy mu odwagi razem z żonką Anią aby dotrzeć do sedna sprawy ?

Parę dni wcześniej proroczo napisał: Po wakacjach zrobię chyba bloga CIEMNA STRONA ŚWIATA. Warto piętnować głupotę, kłamstwo, bezrefleksyjnych troli itd... Czekam na napiętnowanie własnej głupoty i prostactwa... Bo pan K.K. ma ciągoty do "grubych" podpisów, np. taki: Chudy Wojtek robi dobrze Grubej Kaśce... No i ten o Grekach.. i ich premierze. Więc jak Grecy przeczytali ten wpis Obywatela Świata, to pokazują "fakulce" panu Kobusowi, a nie Europie. Onet tego nie zauważył?

"zareaguje falą nienawiści i zarzutem, że obrona Grecji równa jest zdradzie Turcji."
Bardzo mnie ciekawi co ten człowiek myśli na temat rzezi Ormian. 

Izo, czytelnicy TwS

przykro mi z powodu zaistniałej sytuacji, jak widzę sprawa znowu wróciła na FB w związku z kolejnymi publikacjami. Dlatego pragnę wyjaśnić dość ważną dla mnie informację dotyczącą książek autorstwa Kobusów.

Tylko i wyłącznie ja, Anna Olej-Kobus, jestem autorką wszystkich tekstów do nich, co oznacza iż tylko ja odpowiadam za ewentualne błędy bądź ich niedociągnięcia. Z całą pewnością jednak nie znajdziecie w nich ani śladu rasizmu czy poczucia wyższości – co wie każdy, kto po nie sięgnął. Wypowiedź Krzysztofa sprzed roku jest przytaczana przez Izę by zdyskretydować całą naszą działalność. Nie posądzam o mściwość czy małostkowość, ale apeluję o rozsądek. Każdemu może zdarzyć się w emocjach powiedzieć złe słowa.

Izo – rok temu na FB zaproponowałaś w wulgarnym stylu Krzysztofowi seks z delfinami.

 

Wiem, że napisałaś to pod wpływem emocji i nie sądzę by właściwym było wrzucanie w sieć print screena z świętym oburzeniem „TwS nawołuje do zoofilii!”. Zanim zatem ukamieniujecie nas hurtem pamiętajcie, że nasz team to DWIE różne osoby. I że czasem człowiek napisze o jeden post za dużo. Co go oczywiście nie usprawiedliwia, ale niekoniecznie jest obrazem przekonań danej osoby.

Anna Olej-Kobus

Po pierwsze jestem zdumiona, że zdecydowaliście się wydać książkę o Grecji, po tym, jak Twój mąż wylał na Greków wiadro pomyj. Nie zauważyłam, żeby Grecja była Waszym wymarzonym i często obieranym kierunkiem podróży.

Po drugie, w jakim świetle mogę teraz odczytywać skierowane do mnie przez Krzysztofa słowa: "Po rozczarowaniach jakie ta osoba przeżyła z jednym krajem postanowiła być tubą propagandową Greków. Po ich referendum gdzie w stronę reszty Europy wyciągnięto tysiące dłoni ze środkowym palcem napisałem co myślę o tych Grekach. Ta osoba rozumiem, że prowadza teraz swoje dzieci po greckich miasteczkach gdzie wożona jest figura z metrowym fallusem i łapą z palcem w wiadomym geście (podpisana by wiadomo było komu jest dedykowana) i opowiada dzieciom, że to teraz taka nowa grecka zabawa i to ich nie dotyczy"?

Czyżbyście teraz zdecydowali się namawiać jednak rodziców z dziećmi, żeby po Grecji podróżowali i im te fallusy pokazywali? Kiedy ja jeździłam po Grecji z dziećmi, to byłam uznawana za zboczoną osobę, która naraża dzieci na takie widoki...

Po trzecie, na Waszych książkach z serii podróżowniki znajduje się informacja "Autorami Podróżowników jest para znanych podróżników: Anna i Krzysztof Kobusowie". Czyżby informacja ta była przekłamaniem, skoro jak twierdzisz, to Ty piszesz wszystkie teksty?

Po czwarte i ostatnie, TwS to nie ja, Iza Miszczak, więc zdanie o nawoływaniu do zoofilii przez TwS jest manipulacją. Zresztą nie ukazało się ono na łamach tego portalu ani na jego profilu na FB.

Izo,

Kwestię autorstwa TEKSTÓW podałam, by przeciąć spekulacje dotyczące ewentualnego niecnego przemycania tam treści przez Krzysztofa (bo takie zastrzeżenia się pojawiły). A zatem: autorami (w sensie tekst i zdjęcia) jesteśmy my, ale za treści tekstów odpowiadam ja, AOK.

Zastanawiam się, czy z równą surowością tropisz kontrowersyjne wypowiedzi innych podróżników, czy tylko Krzysztof dostąpił zaszczytu by stać się Twoim osobistym wrogiem? Pytanie retoryczne, nie musisz odpowiadać.

Piszesz, że swojej wypowiedzi nie zamieściłaś na oficjalnym profilu TwS. Krzysztof też nie pisał jako Mały Podróżnik. On napisał to na swoim prywatnym profilu, ty na moim. Różnica jest taka, że ja twój post po prostu skasowałam (wybacz, ale nie sądzę abyś miała ochotę abym to upubliczniała), ty jego post włączyłaś w publiczną debatę. Nie mam do Ciebie urazy za tamtą niefortunną wypowiedź – tak jak pisałam, każdemu zdarza się w emocjach napisać za dużo.

Dlaczego opublikowałam Podróżownik po Grecji? Bo po prostu lubię ten kraj : ) Wiele mnie nauczył i jest dla mnie niezwykle inspirujący. Tak, wiem, że zaraz przytoczysz wypowiedzi Krzysztofa by zdyskredytować moje słowa, ale przyjm na wiarę, że tak po prostu jest. Świat jest różny, ludzie są różni i czasem mamy też różne poglądy. A „Podróżowników” jest 10 co oznacza, że proponujemy rodzinom 9 konkretnych miejsc i dodatkowo cały świat w jednym tomie : )

Ktoś stwierdził, że Dzikowską i Halikiem nie jesteśmy. Trafna uwaga, bo też nigdy do tej roli nie aspirowaliśmy : ) Naprawdę nigdy nie chciałam być i nie jestem travelbrytką, pół kobietą – pół adventure. Nie moja bajka. Po prostu.

I jeszcze jedno: dziękuję Ci Izo, że pozwoliłaś mi na przedstawienie mego stanowiska na Twoim (Waszym) forum. Mam nadzieję, że oczyści to nieco złe emocje, choć rzecz jasna ich nie wymaże.

 

Przed dalszą dyskusją szczerze polecam wszystkim uczestnikom przeczytanie „Podróży z Charleyem” Steinbecka. To bardzo istotne, byśmy mogli się spróbować porozumieć.

miłego dnia

Anka

owe wyjaśnienia są więcej aniżeli ździebko za późno...

ponadto Imć Krzysztof schował się za swoją połowicę po drodze wykaszając w necie uczestników myślących i piszących odmiennie od siebie samego...

 

Zauważ Jacky, jak tu się polskie piekiełko uwidacznia... Racja musi być po mojej stronie i basta! Tego dowodzi każdy z głównych uczestników tej żenującej dyskusji.

A - jak zwróciłeś uwagę w innym poście - tak tu cicho o Turcji...

już nie wiadomo kogo i co bojkotować...

w ubiegłym roku, we wrześniu bliżej nieokreślony tłum liczący kilka tysięcy - właśnie - nie wiadomo w jakiej proporcji - uchodźców czy imigrantów ekonomicznych zablokował zachodnie granice TR i mało co a odciąłby mi drogę powrotną do kraju...

media informacyjne się nie spisały a jedyne szybkie a sprawdzone wiadomości miałem dzięki mieszkance Alanya...

zaczynam się obawiać, że wkrótce głównym tematem podróżniczym będzie "jak uniknąć imigrantów na swoich ścieżkach"...

żadnych papierowych wydawnictw nie bojkotuję bo to nic nie da, wystarczy dystrybutory omijać szerokim łukiem...

i tak nam już młodzież rośnie na bazach komiksów i smsów...