Akyaka - miasto duchów

Termin
Rozpoczęcie: 
15/10/2012
Zakończenie: 
15/10/2012
Podróżnik: 
Kusadasi
Organizator: 
brak

Już ze wzgórza rozciąga się wspaniały widok na miasto i zatokę Gökova. Stajemy oczarowani podziwiając widoki. Powolutku wjeżdżamy do miasta. Miasta dwojga nazw - Akyaka i Gökova. Miasta, gdzie nie ma tłumów turystów. Miasta, jak z innej bajki.

Widok na zatokę  Widok na zatokę

Akyaka - miasto duchów

Akyaka to maleńkie miasteczko w ogóle nie znane szerszej rzeszy publiczności. Jest położone w prowincji Muğla, w powiecie Ula, nad zatoką Gökova, na półwyspie gdzie znajduje się znany wszystkim kurort Marmaris. Charakteryzuje się niepowtarzalną zabudową, w zasadzie wszystkie budynki zbudowane są w tym samym, rustykalnym stylu. Gdyby nie meczet i pomnik Atatürka, można by pomyśleć, że jesteśmy w Alpach. Miasto jest bowiem otoczone z jednej strony przez góry, z drugiej - przez Morze Egejskie

Pomimo jeszcze trwającego sezonu, ulice są całkowicie puste. Znalezienie kantoru wymiany walut okazuje się niemożliwe. Ratujemy się wszechobecnymi w Turcji bankomatami. Odwiedzamy plażę, też pustą, ale... o typowo karaibskim zabarwieniu.

Plaża w Akyaka

W lokalnej restauracji, gdzie się zatrzymujemy na zupę grzybową (niestety z torebki, o czym przekonujemy się dopiero po skosztowaniu) oprócz nas jest tylko kelner. 

Jednak pomimo to, to miasto ma niezwykły urok, jakby kryło w sobie jakąś tajemnicę. Być może właśnie tajemnicę duchów. Dopiero później bowiem dowiadujemy się, że w ubiegłym wieku miasto zdziesiątkowała cholera. Dzisiaj, łącznie z właścicielami domków letnich, mieszka w nim 12.000 osób. 

Czy warto odwiedzić? zdecydowanie tak. Jeśli ktoś szuka wypoczynku z dala od zgiełku i tłumów turystów, jeżeli chce zapomnieć o przeciwnościach losu, Akyaka jest takim właśnie miejscem. 

Pomnik Atatürka na placu w centrum miastaPomnik Atatürka na placu w centrum miasta

PS. Historyczna nazwa tej miejscowości to Idyma, która, jak podaję angielska Wikipedia, przez ponad dwa stulecia była administracyjnie częścią greckiej wyspy Rodos. 

Malownicze uliczkiMalownicze uliczki

U podnóża gór

U podnóża gór

Nawet nowe budynki są budowane w tym samym styluNawet nowe budynki są budowane w tym samym stylu

Znajome autko na ulicachZnajome autko na ulicach

Tylko pamiątki przypominają o tym, że bywają tutaj turyści...Tylko pamiątki przypominają o tym, że bywają tutaj turyści...

Urząd MiastaUrząd Miasta

Odpowiedzi

Tę zatokę znam bardzo dobrze ze zdjęć... Poniżej zamieszczam kilka z nich, z archiwum mojego Taty, z lat 80-tych XX wieku. Tak się kiedyś wypoczywało nad Gökova :)

Nad zatoką Gökova

Nad zatoką Gökova

Nad zatoką Gökova

zamieszkajwturcji

Witaj Izo, ten pomost to chyba nie Gokova - nie było takiego w tamtych latach. Był jedynie długi betonowy pirs , który znajduje się w tym samym miejscu obecnie. Co do turystów , to latem jest ich obecnie ogrom. Kiedyś na plaży nie było żadnych leżaków, nie rosły tez palmy.Turystów jak na lekarstwo - ale to 35 lat temu ;) Myślę , że ta pustka spowodowana jest tym , że większość domków i mieszkań służy rodzinom tureckim sezonowo - tak przynajmniej jest w przypadku moich tureckich przyjaciółek , a właściwie ich rodziców - mieszkają w Mugli , a w Gokovej rezydują od czerwca do końca września, goszcząc swoją bliższą i dalszą rodzinę oraz znajomych. Jak ew. mogę wrzucić zdjęcia ? Pozdrawiam Aneta

Gokova- widok na pirsJanika

GokovaJanika

Plaża widziana od strony lasuJanika

Tato mówił, że to zatoka Gokova, ale nie miasteczko, tylko gdzieś nad zatoką... Teraz nie mam już możliwości tego zweryfikować :( Za zdjęcia wielkie dzięki!

No być może , choć zupełnie tego nie kojarzę - być może wypłynęli wówczas łódką i gdzieś za jakimś 'zakrętem ' znaleźli to miejsce. Bo w samej Gokovej jeśli już coś przypływało i cumowało to właśnie przy tym betonowo- kamiennym pirsie. jest też niezwykła zatoczka na zachód od Gokovej, do której po bardzo krętej i wąskiej drodze można dotrzeć w około 20- 25 min i nazywa się Akbük. Turkusowa, idealnie przejrzysta woda , cudo. Później wrzucę jej zdjęcia.

...

i to mnie właśnie intryguje...

wiadomo - kiedy wysoki sezon zbliża się do finiszu...

a co potem ?

czy owe "rodziny" skłonne są do udostępnienia swoich podwoi turystom, czy też zamykają je aż do wiosny przyszłego roku...

widać na fotografiach - domy - sklepy a nad nimi lokale mieszkalne ...

czy są do wynajęcia ?

w samej Akyace znajduję adresy pocztowe kilku moteli a raczej pensjonatów,

lecz nie da się ich wygooglać...

...

osobiście uwielbiam miejscowości, gdzie nie widzi się "stonki" przywożonej autobusami tourofisów...

...

jesteśmy już w wieku pozwalającym na wojaż poza ścisłym sezonem stąd imponuje nam "regionalność" na przykład Kizkalesi...

ale powoli przychodzi pora na zmiany...

czy nie grozi nam "całowanie klamek" jak zjawimy się w Akyaka na przykład w połowie września ?

pod pojęciem "całowania klamek" rozumiem również oferowanie cen "zaporowych"...

pozdrawiam - jako potencjalny przyszłoroczny bywalec... 

Myślę , że będziecie szczęściarzami , bo jest sporo willi , które wynajmują pokoje przez cały rok - spróbuj przez booking.com, albo tez skorzystaj z linka

http://www.turkuaz-guide.net/gokova-hotels.html

 

Sądzę , że najbardziej okazały hotel w Gokovej a mianowicie Yucelen również jest czynny całorocznie.

Pozdrawiam

Byłem w Akyace w tym roku i faktyczne w środku sezonu trudno jest znaleźć jakiś pokój w miarę blisko plaży. Uratował nas pan Metin z hotelu Tatil Apart, który okazał się być prowadzony przez turecką rodzinę, której syn (surprise, surprise) ożenił się z Polką :) toteż właściciele mają szczególny sentyment do polskich turystów. Hotelik nieduży, ale bardzo urokliwie położony, u podnóża gór, do plaży 300m, do centrum Akyaki również, zupełnie nad samą rzeką, która okazała się nie mniejszą atrakcją od samego morza (zimne piwko siedząc na leżaczkach w lodowatej krystalicznej wodzie :))Ceny bardzo przystępne i można liczyć na zniżkę dla Polaków, którą udało i nam się wynegocjować ;) Tutaj podaję adres: www.tatilapartakyaka.com Pan Metin mówił nam na odjezdnym żeby polecać go znajomym co też teraz czynię :) podobno można też pisać do nich po polsku, pewnie syn lub synowa przetłumaczy :) pozdrawiam, Staszek

zanteresowało mnie nie tylko ze względy na duchy...

ale luzik wypoczynkowy...

w jakim dokładnie terminie tam byliście i czy z noclegiem, czzy jeno z przejazdem ?

Byliśmy teraz, w tym tygodniu, chcieliśmy z noclegiem, ale ostatecznie wróciliśmy do domu - to tylko 220 km od Kusadasi. Miejsce bajeczne, magiczne, nawet zastanawialiśmy się nad zakupem tam czegoś dla nas.

Mówiąc szczerze, nas bardzo zaskoczyła pustka w mieście. O tej porze roku to normalne, że miasta już są pustawe, ale żeby w całym mieście praktycznie nie było nikogo, to byliśmy w lekkim szoku.

Ale miejscowosć na "luzik wypoczynkowy" zdecydowanie polecam!

Sama tam będe uciekać przed zgiełkiem dnia codziennego ;) 

 

zamieszkajwturcji

W samym miasteczku nie byłem ale droga z Mugli do Fethiye przez przełęcz nad Gokova oferuje piekne widoki.

właśnie te widoki skłoniły nas do odwiedzenia maisteczka duchów :) zamieszkajwturcji