5 rzeczy, które musicie zrobić, będąc w Turcji

Wiadomo, że Turcja to niezwykle popularny cel letnich wyjazdów wakacyjnych, wystarczy wspomnieć, że tylko w sierpniu każdego roku samoloty przywożą do Antalyi przeszło 40 tysięcy Polaków, o innych lotniskach nie wspominając. Pozostaje jednak pytanie, jak dobrze osoby, które tak tłumnie przybywają do Turcji poznają ten kraj? Wiadomo, że warunki stwarzane przez ośrodki wypoczynkowe sprawiają, że trudno wyrwać się z zaklętego kręgu restauracja - basen - plaża - restauracja. Dlatego też chciałabym zachęcić wczasowiczów wypoczywających w takich hotelach do nieco lepszego poznania samej Turcji, jej kultury, kuchni i mieszkańców, co trudne jest do osiągnięcia bez wyjrzenia poza hotelowe mury. Poniższa lista zawiera pięć sugestii dotyczących tego, co powinno się zrobić i zobaczyć, aby choć trochę poczuć klimat prawdziwej Turcji, a być może nawet złapać bakcyla i podjąć się dalszej eksploracji tego kraju.

To, że w Turcji jest pięknie, wiedzą już chyba wszyscy

1. Idźcie na bazar

W każdym tureckim mieście, przynajmniej raz w tygodniu, odbywa się bazar, na który zjeżdżają się handlarze z całej okolicy. Można na takim bazarze kupić świeże warzywa, owoce, sery domowej roboty, pyszne oliwki w wielu odmianach, ubrania, naczynia, narzędzia, kosmetyki (w tym świetne mydła oliwkowe). Pospacerujcie, pooglądajcie wystawione towary, zobaczcie gospodynie, które przychodzą tu z torbami na kółkach i wracają do domu z wieloma kilogramami zapasów. Nie musicie nic kupować, wystarczy chłonąć atmosferę wszystkimi zmysłami. To zupełnie inny świat niż stoiska z pamiątkami dla turystów usytuowane wzdłuż głównych deptaków kurortów. Jeżeli chcecie coś kupić, to pamiętajcie, że najlepiej jest płacić w lirach tureckich, terminale kart płatniczych są rzadkością, a o produkty spożywcze się nie targuje. Natomiast poszukując ciekawych pamiątek z wakacji zapoznajcie się najpierw z naszymi tekstami opisującymi, co warto przywieźć z Turcji do Polski.

Nawet sprzedaż ziemniaków może być sztuką

2. Zjedzcie kebaba

Wiem, że w większość hoteli w tureckich kurortach zapewnia wyżywienie w wersji all inclusive, więc nie odczuwa się podczas wczasów potrzeby stołowania się na mieście. Mimo to chociaż raz wyjdźcie na miasto i wyszukajcie jakiś lokal podający posiłki dla miejscowych, a nie dla turystów. Zajrzyjcie w okolice bazaru lub portu, sprawdźcie boczne uliczki, gdzieś tam czeka na Was restauracja lub lokanta podająca typowe dania kuchni tureckiej, w tym - kebaby. Przekonajcie się, czym jest prawdziwy kebab turecki, w jak wielu odmianach występuje i czym różni się od kebabów sprzedawanych w Polsce. Unikajcie restauracji z menu w dziesiątkach języków, szukajcie lokali ze spisem potraw wypisanym kredą na tablicy lub takich, w których oficjalne menu w ogóle nie istnieje, a wyboru dokonuje się zaglądając do garnków i do lad chłodniczych. Na koniec posiłku spróbujcie gorącej i mocnej herbaty, która w porządnych lokantach podawana jest klientom za darmo. Pamiętajcie, że w 2014 roku od 28 czerwca do 27 lipca przypada islamski miesiąc postu - Ramazan, a w jego trakcie wiele lokali może być w ciągu dnia zamkniętych. Nic straconego - idźcie po zachodzie słońca na kolację, a będziecie mieli okazję uczestniczyć w niezwykle radosnym wydarzeniu nazywanym iftar czyli w wieczornym posiłku kończącym całodzienny post.

Kebab jaki jest, każdy widzi - czy aby na pewno?

3. Zobaczcie antyczny zabytek

Historia ziem należących obecnie do Turcji sięga wielu tysięcy lat wstecz. Rozkwitały tu i znikały z kart historii cywilizacje Hetytów, Frygów, Lidyjczyków, Licyjczyków. Miasta i sanktuaria wznosili Grecy i Rzymianie. Pamiątek po tych dawnych kulturach nie trzeba daleko szukać - gwarantuję, że znajdziecie je w pobliżu każdego kurortu - wystarczy spojrzeć na mapę zabytków na terenie Turcji. Czasami wystarczy krótki spacer lub przejażdżka dolmuszem, a osoby niepewne swoich umiejętności nawigacyjnych i orientacji w terenie mogą wykupić wycieczkę fakultatywną. Jednak najlepiej wybrać się w takie miejsce na własną rękę i wybrać zabytek mniej popularny wśród turystów. Wówczas można spędzić czas odkrywając zarośnięte budynki sprzed tysięcy lat, za towarzystwo mając jedynie cykady i żółwie.

Zapomniany kościół bizantyjski w okolicach Silifke

4. Zajrzyjcie do meczetu

Rozmawiając z polskimi turystami byłam zdumiona, jak wielu z nich nigdy wcześniej nie odwiedziło żadnego meczetu. Przecież nie ma powodów do obaw, wizyta w meczecie jest ciekawym doświadczeniem, które może pomóc w zrozumieniu religii muzułmańskiej i dziedzictwa kulturowego współczesnej Turcji. Wiele meczetów stoi przed turystami otworem, wystarczy pamiętać o zachowaniu kilku podstawowych zasad i unikać pory modlitwy. W meczecie można robić zdjęcia, chociaż nie wypada fotografować osób modlących się. Jeżeli meczet będzie zamknięty, ale pojawi się osoba, która go dla Was otworzy i pokaże Wam najciekawsze elementy wnętrza, to miłym zwyczajem jest przekazanie drobnego datku dla wspólnoty wiernych, ale z zasady za sam wstęp do meczetu nie są pobierane żadne opłaty.

Wizyta w meczecie może być niezapomnianym przeżyciem, zwłaszcza w tak ładnym, jak Çinili Camii w Stambule

5. Porozmawiajcie po turecku

Wielu turystów zachwyca się tym, jak wiele języków obcych znają pracujący w branży turystycznej Turcy. Zaskoczcie ich i na próbę nawiązania rozmowy odpowiedzcie po turecku. Wystarczy się przywitać, zapytać o zdrowie lub grzecznie podziękować, a zachwyt, jakiego doświadczycie mile Was zaskoczy. Kilka tureckich słów i zwrotów otworzy serca handlarzy i kelnerów oraz zjedna Wam ich sympatię. Zapoznajcie się z naszym mini-poradnikiem językowym i do dzieła! Pamiętajcie tylko, że czasami w odpowiedzi na kilka wypowiedzianych po turecku słów usłyszycie cały monolog w tym języku - oznacza to, że Wasza wymowa jest tak wspaniała, że aż wzięto Was za biegłych w języku tureckim.

Czasami do komunikacji nie są potrzebne słowa

Jeżeli uda Wam się zrealizować powyższe punkty, to gwarantuję, że Wasze wakacje będą niezwykle ciekawym przeżyciem - czego serdecznie życzy Wam redakcja Turcji w Sandałach!

Odpowiedzi

...dzieki za Wasz blog, jest fenomenalny. :) Nie wyobrażam sobie netu bez niego. Po drugie mam pytanie o wysokośc takiego dobrowolnego datku na meczet, żeby nie popełnić gafy. Z góry dzięki za odpowiedź. Pozdrawiam serdecznie.

Taki datek nie jest obowiązkowy, więc pewnie każda kwota będzie mile widziana. Osobiście uważam, że banknot o niewysokim nominale będzie odpowiedni :)

Ja tam mam inną listę, skierowaną do turystów w hotelach all-inclusive:

1. Wykorzystując łazienkowy biały ręcznik zajmij leżak przy basenie przed wschodem słońca

2. Wypij jednego wieczora wszystkie rodzaje drinków

3. Zjedz mega-kolację złożoną z każdej wystawionej na szwedzkim stole potrawy

4. Zrób i potajemnie wynieś w czasie ostatniego śniadania tak dużo kanapek, ile tylko zdołasz schować do kieszeni szortów

5. Przez cały dwutygodniowy pobyt nie wychodź z hotelu, no chyba, że na fascynujący fakultet JeepSafari

:)

Ze zgorzkniałego tonu wypowiedzi wnioskuję, że nieźle Ci zaszli za skórę niektórzy wczasowicze...

Niestety ale czytelnicy Tws maja trochę spaczone spojrzenie. Wydaje się nam, ze jadąc do np do Turcji nalezy plazowac, zwiedzac, wspinac sie na szczyty i poznawać ludzi.

Moje doswiadczenie, co prawda tylko z tygodniowego pobytu w AI mówi co innego. Ludzie jada do AI zeby się nie zrmęczać. Poza tym AI jest bezpieczne. Kraj za płotem wydaje sie obcy, tubylcy sa inni, mówia jakimis dziwnymi językami. Na terenie hotelu jest swiat, który znamy. W Oludeniz hotelu na plaże może byc i 50 metrów. |A i tak wiekszość spędza czas w obrębie płotu. Wychodza wieczorem aby zajrzec na stragany, do sklepów ewentualnie do knajpy. Od czasu do czasu wybiora się na jakąś wycieczke zorganizowana przez rezydenta.

I nie jest tak tylko zagranica. WYstarczy pojechac do jakiegos Gołebiowskiego czy innego spa. Wiekszość ludzi mozna spotkac snujacych sie po korytarzach w barze, niewielu siedzi na basenie. Pojedyncze osoby wybiora sie np gdzies za płot. Na spacer nad morze albo nad jezioro.

Obecnie taki tygodniowy AI jest w finansowym zasięgu nawet dla bezrobotnego z Europy zachodniej. To nie są turysci, których znamy, ciekawi swiata, gnani potrzeba jego poznawania.

 

Starsi pewnie pamietaja FWP. Wtedy tez wiekszośc leżała na lerzakach, chlała a największa atrakcja były sniadania, obiady i kolacje.

Starsi pewnie pamietaja FWP. Wtedy tez wiekszośc leżała na lerzakach, chlała a największa atrakcja były sniadania, obiady i kolacje.

Ja pamiętam, ale się nie zgodzę. Nie żebym zamierzał tu chwalić "stare dobre czasy" - ludzie nie byli wtedy mniej leniwi, po prostu standardy FWP zwykle nie były takie żeby siedzenie w domu wczasowym i/ lub posiłki były wielkimi atrakcjami ;)

Byc moze gdzie sie jezdziło na wczasy. ja pamietam chlanie a posilki byly jak najbardziej atrakcja. W 78,79,80 w osrodkach wczasowych central handlu zagranicznego zarcie bywalo lepsze niz mozna bylo sie spodzieac po tym co dzoalo sie w sklepach.

Koniecznie należy pogadać po turecku, zwłaszcza, że może to być jedyna opcja załatwienia sprawy, włączając w to o dziwo nocleg czy kupno biletu autokarowego. Poza tym od razu robi się bardzo miło, tureckie uśmiechy stają się jeszcze szersze (o dziwo, to możliwe :) Turcy nawet z totalnego dukania, kilku słów i machania rękami absolutnie rozumieją wszystko :D Jak natomiast oni to robią, że z ich potoku słów i machania rękami ja z kolei rozumiem o co chodzi, to juz pozostanie ich słodką tajemnicą:D

Jednym z milszych wspomnień jest, gdy w pierwszym tygodniu pobytu w Istanbule, używając może 5 słów opowiedziałam właścicielowi biedniutkiej lokanty moją poprzednią podróż i planowaną, właśnie rozpoczętą. 

Bardzo przydaje się "yok, sagol" ale z podpatrzonym u znajomego uśmiechem i intonacją, które to okazały się kluczowe. Nigdy nie byłam "nagabywana" powtórnie, a "hello, my lady, that's price just for u" zamieniało się w miły uśmiech i ukłon.

A co jeszcze należy koniecznie?

Wejść do sklepu z dywanami No niby truizm, ale mając szczęście i uprzedzając, że nic się nie kupi ("czy ja wyglądam na kogoś z pieniędzmi?") można dostać długi wykład historyczno - wzorniczo - kulturowy, z pewną dozą legend :) 

Nie spieszyć się. Wypić herbatę ze sprzedawcą I tu nigdy nie wiemy na co trafimy, może na historię rozkręcania biznesu, może historię rodzinną, może opinie o Europejczykach, może obiad w lokancie wujka, może opowieść o stosunkach turecko-kurdyjskich, a może spotkamy faceta, który był na warsztatach tańca Wycichowskiej w Poznaniu. 

Pytać o prywatne sprawy Oni też nas pytają, a my usłyszymy o realnym życiu.

Skorzystać z zaproszenia gospodarzy pensjonatu do odwiedzin u rodziny Bez komentarza. Bezcenne

Wyluzować, bo może ten właściciel sklepu jubilerskiego wcale nie chce nam czegoś sprzedać, tylko pokazać rodzeństwo małego kociaka, któremu właśnie robimy zdjęcie

No i oczywiście pokibicować drużynie piłkarskiej, w agencji autokarowej, w kafejce, w sklepie. Super jest :)) W Kurdystanie po meczu strzelają, ale w powietrze

Byłabym zapomniała... sahlep na promie obowiązkowo, posiedzieć / postać z wędkarzami na moście Galata, czy wspomniałam już o prażonych kasztanach?