Iza - blog

Jesienna wycieczka-ucieczka 2013 - część 5

15 września spędziliśmy na zwiedzaniu Antalyi, ponieważ pomimo wielu uprzednich wizyt w tym mieście, ciągle nie mieliśmy okazji odwiedzić paru interesujących miejsc. Zaczęliśmy z samego rana od spaceru przez park Karaalioğlu, przy którym znajduje się pensjonat Anadolu. Zauważyliśmy, że mieszkańcy Antalyi dużą wagę przywiązują do opieki nad zwierzętami. Wiele osób wyprowadzało właśnie na poranną przechadzkę swoje psy, a dla lokalnych kotów rozkładana była karma. Na terenie parku znajdują się specjalne 'wodopoje' dla zwierząt, a koty mają nawet swój 'Koci Dom" (tr. Kedi Evi).

Kotek z Antalyi
Kotek z Antalyi

Jesienna wycieczka-ucieczka 2013 - część 4

Poranek 13 września spędziliśmy na kontemplowaniu pozostałości antycznej Filadelfii, znajdujących się w samym centrum miasta Alaşehir. Wśród nieładnej, nowoczesnej zabudowy stoją tam ruiny bizantyjskiego kościoła z VI wieku n.e., a więc znacznie późniejsze niż gmina chrześcijańska wspominana przez świętego Jana w Apokalipsie. Sąsiedztwo tego bizantyjskiego kościoła zostało zagospodarowane jako muzeum na świeżym powietrzu, w którym wystawione są fragmenty antycznych inskrypcji oraz sarkofagów.

Ruiny bizantyjskiego kościoła w Alaşehir
Ruiny bizantyjskiego kościoła w Alaşehir

Jesienna wycieczka-ucieczka 2013 - część 3

Poranek 10 września upłynął nam w nerwowej atmosferze spowodowanej niepewnością co do losów nieszczęsnego kocyka. Po śniadaniu postanowiliśmy jeszcze przez chwilę zostać w Bergamie i podjechać pod Czerwoną Bazylikę na sesję fotograficzną. Niestety okazało się, że została ona zamknięta z powodu renowacji, więc ze zdjęć nic nie wyszło. Mówi się trudno, trzeba jechać z powrotem do Çan, chociaż to spory szmat drogi - prawie 170 km. Zdecydowaliśmy się na trasę alternatywną, inną od pokonanej poprzedniego dnia, może po drodze trafią się jakieś ciekawe miejsca?

Flamingi w okolicach Gömeç
Flamingi w okolicach Gömeç

Jesienna wycieczka-ucieczka 2013 - część 2

Po dobrze przespanej nocy wyruszyliśmy z Çan w dalszą drogę na południe. Opis naszych dalszych peregrynacji nieodparcie przypominać będzie miotanie się wszy na grzebieniu, ale taki był właśnie urok naszej wycieczki-ucieczki. Drogą nr 555, zaznaczoną na mapie samochodowej jako widokowa, dojechaliśmy najpierw do miasteczka Yenice. Wiedzieliśmy już, że tzw. 'trasy widokowe' oznaczają najczęściej ostre wiraże, strome podjazdy i inne atrakcje w tym rodzaju, ale odcinek do Yenice należał do łatwych i przyjemnych.

Samo Yenice okazało się spokojną mieściną, gdzie turyści zaglądają tak rzadko, że nawet się ich nie zauważa. Po prostu zjawisko, którego nie można opisać najłatwiej jest zignorować, lub uznać za wytwór wybujałej wyobraźni. W Yenice przespacerowaliśmy się główną ulicą, zajrzeliśmy w kilka zaułków i zrobiliśmy zakupy. Oprócz produktów spożywczych nabyliśmy dwie sztuki broni palnej, w którą uzbroiliśmy najmłodszych uczestników wyprawy. W końcu nigdy nic nie wiadomo, prawda? Zakup niezwykle hałaśliwych rewolwerów przysporzył nam później pary chwil grozy, przykładowo gdy podczas wyprzedzania pojazdów należących do wojska lub żandarmerii zza naszych pleców rozlegały się głośne wystrzały i wojownicze okrzyki.

Meczet w Yenice
Meczet w Yenice

Jesienna wycieczka-ucieczka 2013 - część 1

Chociaż wiosenna wyprawa ekipy Turcji w Sandałach należała do nadzwyczaj udanych i bogatych w wydarzenia, to pozostał nam po niej pewien niedosyt. Postanowiliśmy więc, nietypowo, zorganizować drugą w ciągu tego samego roku wyprawę do Turcji, tym razem w sezonie wczesno-jesiennym. Ostateczna nazwa wyprawy czyli 'Jesienna wycieczka-ucieczka' wydaje się dość dobrze oddawać charakter tej podróży, chociaż roboczy tytuł, którym posługiwaliśmy się w trakcie jej trwania, był chyba jeszcze lepszy: 'Wyprawa bez sensu i celu'. Rzeczywiście, celu oraz szlaku nie mieliśmy tym razem wytyczonego, a przygody i wydarzenia, w których uczestniczyliśmy, były całkowicie nieoczekiwane i mocno zaskakujące dla wszystkich zaangażowanych osób. Wyprawa okazała się zresztą tak intensywna, że nie starczyło w trakcie jej trwania czasu i sił, aby na bieżąco zapisywać bieg wydarzeń. Czas nadrobić ten brak, zanim wspomnienia zatrą się w naszej pamięci.

Nasz Pieskowóz w Eceabat, przed przeprawą promową do Azji
Nasz Pieskowóz w Eceabat

Strony

Subskrybuj RSS - Iza - blog