Blogi

Logo kalifat czyli dlaczego nie ufam analitykom do spraw Bliskiego Wschodu

Trzy dni temu wróciłam, po przeszło dwumiesięcznej podróży po Europie i Azji Mniejszej, do Polski. Troskliwa rodzina odłożyła dla mnie wrześniowy numer tygodnika Polityka, z uwagi na opublikowany w nim tekst o Stambule. Z radością przejrzałam zawartość magazynu i moją uwagę przyciągnął inny artykuł, poświęcony powołanemu przez Islamskie Państwo Iraku i Lewantu (ISIS) kalifatowi. Jego autorka, Patrycja Sasnal, najwyraźniej postawiła sobie za cel zapoznanie czytelników z historycznym i politycznym tłem tego wydarzenia. Ponieważ moja wiedza o ISIS jest fragmentaryczna, postanowiłam się nieco w tym zakresie dokształcić. To, co we wspomnianym artykule przeczytałam, wywołało u mnie ogromny niesmak i zażenowanie, które wcale nie są spowodowane bestialstwem bojowników islamskich, ale poziomem zaprezentowanej w tekście analizy.

Kot z problemami hormonalnymi pragnie dołączyć do ISIS

Co mnie wkurza w blogach podróżniczych?

Nie wiem, czy są wśród Was osoby czytające regularnie blogi podróżnicze - ja przyznaję się uczciwie, że wiele takich blogów śledzę. Jest to dla mnie ciekawe źródło informacji o świecie i podróżach, a wśród polskich blogów poświęconych podróżowaniu jest wiele niezwykle wartościowych poznawczo i wciągających czytelniczo pozycji, napisanych piękną polszczyzną i zilustrowanych świetnymi zdjęciami. Podczas lektury blogów zebrała się jednak we mnie pewna masa krytyczna rozgoryczenia i na tych mniej przyjemnych aspektach wpisów na niektórych blogach chciałabym się poniżej skupić. Być może odbierzecie to jako zwykłe marudzenie, ale jeżeli moje uwagi sprawią, że chociaż jeden z twórców blogowych zastanowi się nad swoją działalnością lub też przekonam Was, że do wielu wpisów należy podchodzić z dystansem, to mój cel zostanie osiągnięty.

Ten kot z Avanos chce rzucić pracę i wyruszyć w szeroki świat po lekturze blogów podróżniczych

Wodospady na Riwierze Tureckiej

Jeżeli macie dosyć plażowania, a nie macie ochoty na zwiedzanie kolejnego antycznego miasta, to ciekawym, alternatywnym pomysłem na przyjemną wycieczkę może okazać się wyprawa do jednego z kilku wodospadów zlokalizowanych w regionie Riwiery Tureckiej. Turcy uwielbiają wodospady (tr. şelale) - to właśnie w specjalnie przygotowanych miejscach piknikowych przy szumie spadającej wody spędzają wolny czas, uciekając od zgiełku miasta, zjadając przygotowane wcześniej potrawy i dobrze się bawiąc w gronie rodziny i przyjaciół. Dla turysty taka wycieczka może dostarczyć ciekawych przeżyć - można bawić się fotografią, dobierając w aparacie czas naświetlania i uzyskując rozmaite efekty, można obserwować relaksujących się Turków albo po prostu samemu odprężyć się nad wodą.

Wodospad w kanionie Sapadere

Zanim wybierzecie się do Turcji - krótki poradnik dla początkujących podróżników

Sezon wakacyjny 2014 właśnie się zakończył, ale wiele osób już planuje wyjazd do Turcji w 2015 roku, do czego zachęcają pojawiające się oferty typu first minute. Jeżeli zastanawiacie się nad wyjazdem do Turcji, z biurem podróży lub na własną rękę, to zanim podejmiecie decyzję o takiej wycieczce warto zapoznać się z poniższymi punktami - unikniecie wówczas wielu nieprzyjemnych niespodzianek, a wakacje będą z pewnością o wiele przyjemniejszym przeżyciem.

Paszport i wizy tureckie

Ekipa TwS z wizytą w Ambasadzie RP w Ankarze

Niezbadane są ścieżki podróżnicze, a droga przynosi nam co chwilę niespodzianki. Jedną z największych, aczkolwiek całkiem nieoczekiwanych atrakcji jesiennej wyprawy 2014, która całkiem niedawno się zakończyła, była wizyta w Ambasadzie Rzeczypospolitej Polskiej w Ankarze. Od razu spieszę z wyjaśnieniem, że powodem tej wizyty nie były żadne tarapaty, w które moglibyśmy wpaść podczas wyprawy - i całe szczęście!

Brama Ambasady RP w Ankarze stoi przed nami otworem

Strony

Subskrybuj RSS - blogi